
Ekwador zaczęliśmy od Quito i dziesięciu dni na Galápagos, a potem przeszliśmy trzydniowy trekking Quilotoa Loop. Stamtąd mieliśmy jechać prosto do Cuenca, na południe kraju, ale polecono nam jeszcze Baños de Agua Santa – miejsce, które w Ekwadorze uchodzi za obowiązkowy punkt programu. Plan mieliśmy napięty, więc wpadliśmy tam tylko na jeden nocleg, a całe zwiedzanie zmieściliśmy w jednym dniu, 10 czerwca 2024 roku. Starczyło czasu akurat na dwie najbardziej znane atrakcje w okolicy: huśtawki La Casa del Árbol i wodospad Pailón del Diablo.
W nocy pojechaliśmy autobusem do Cuenca – i właśnie w nim nas okradziono, o czym jest oddzielny wpis: Okradzeni w nocnym autobusie w Ekwadorze. Tutaj skupiam się na tym, co udało nam się zobaczyć: na Baños, huśtawkach nad doliną, wodospadzie i na mieście Cuenca.
Interaktywny Spis Treści
- Baños de Agua Santa – miasteczko sportów ekstremalnych
- La Casa del Árbol – huśtawki nad doliną
- Wodospad Pailón del Diablo – szlak na dół, most i grota
- Cuenca – spacer po zabytkowym centrum
- Informacje praktyczne
Baños de Agua Santa – miasteczko sportów ekstremalnych
Baños jest dla Ekwadoru tym, czym San Gil dla Kolumbii – miasteczkiem sportów ekstremalnych. Leży w dolinie, nad którą wznoszą się strome, zielone zbocza, a centrum jest niewielkie: plac z kamienną wieżą zegarową, palmy i bazylika z ciemnego kamienia.
Na sporty ekstremalne nie mieliśmy czasu. Najbardziej znanymi atrakcjami okolicy i tak są huśtawki La Casa del Árbol i wodospad Pailón del Diablo – oba miejsca leżą mniej więcej pół godziny drogi od Baños. Rano pojechaliśmy na huśtawki, a po południu nad wodospad.
La Casa del Árbol – huśtawki nad doliną
La Casa del Árbol to drewniany domek na drzewie z huśtawką zawieszoną nad stromym zboczem i widokiem na góry. Z Baños jeżdżą tu autobusy, kilka razy dziennie – bilet kosztuje 1 dolar, wejście – też 1 dolar. Kto nie chce spędzić tu pół dnia, musi dopasować się do rozkładu: przyjechaliśmy po 11:30, a o 13:00 był już autobus powrotny.
Do dyspozycji jest kilka różnych huśtawek, a do tego zjazd na małej tyrolce, zaledwie kawałek nad ziemią. Tego dnia doliny wokół zasnuwały chmury, więc na części zdjęć huśtamy się prosto w mgłę.

W okolicy jest też mnóstwo platform widokowych, przygotowanych specjalnie pod zdjęcia i panoramy – na przykład ozdobne siedzisko między dwiema wielkimi figurami kolibrów.
Wodospad Pailón del Diablo – szlak na dół, most i grota
Wodospad El Pailón del Diablo jest w miejscowości Río Verde, a bus z Baños kosztuje 0,75 dolara. Na miejscu do wyboru są dwie drogi: krótsza – na platformę widokową nad wodospadem – i dłuższa, którą schodzi się na dno wąwozu, żeby zobaczyć wodospad od dołu. Wejście na szlaki kosztuje po 3 dolary.
Wybraliśmy dłuższy wariant. Ścieżka prowadzi w dół zalesionego wąwozu, a po drodze przechodzi się po wiszącym moście.

Na dole czekają kamienne schody i balkoniki przyklejone do skały tuż obok wodospadu. Woda spada na nie bezpośrednio, a pył wodny moczy wszystko dookoła – właśnie tu zalał się główny telefon Patrycji.

Na koniec przeszliśmy przez niską i wąską grotę, w której trzeba się trochę nagimnastykować.
Czy było warto? Wodospad jest ładny, a zejście na dół robi wrażenie, ale naszym zdaniem nie na tyle, żeby specjalnie po to zajeżdżać do Baños.
Cuenca – spacer po zabytkowym centrum
Cuenca to piękne miasto na południu Ekwadoru, a większość jego atrakcji mieści się w zabytkowym centrum. W zasadzie wystarczy chodzić uliczkami, żeby poczuć klimat miasta. Nad czerwonymi dachami górują niebieskie kopuły Nowej Katedry.


Po drodze mijaliśmy kolejne kościoły i stare kamienice, a na placach – uliczne wózki z jedzeniem i słodyczami.

Przy samej katedrze trafiliśmy na stragany z kwiatami, a kilka ulic dalej – na pamiątki, kapelusze i ubrania. Mieliśmy pojechać jeszcze do Parku Narodowego Cajas, ale ostatecznie się nie udało. Park leży ok. 30 km na zachód od Cuenca, na wysokości od ok. 3100 do ponad 4400 m n.p.m. To andyjski páramo – wysokogórskie trawiaste pustkowie z ponad dwustoma jeziorami polodowcowymi (najbardziej znane to Laguna Toreadora przy głównej drodze) i lasami drzew polylepis, zwanych tu quinual. Prowadzą przez niego szlaki o różnej długości, a dojechać można zwykłym autobusem jadącym z Cuenca na wybrzeże. W Cuenca zostaliśmy do 14 czerwca, kiedy nocnym autobusem ruszyliśmy do Peru.

Informacje praktyczne
Najważniejsze informacje w skrócie (stan na czerwiec 2024):
- Ile czasu: jeden dzień i jeden nocleg wystarczyły nam na La Casa del Árbol i Pailón del Diablo. Na sporty ekstremalne, z których słynie Baños, trzeba zaplanować więcej czasu.
- La Casa del Árbol: autobus z Baños kilka razy dziennie – 1 dolar, wejście – 1 dolar. Przy przyjeździe po 11:30 powrót był o 13:00.
- Pailón del Diablo: bus z Baños do Río Verde – 0,75 dolara, wejście na szlaki – po 3 dolary. Krótsza droga prowadzi na platformę nad wodospadem, dłuższa – na dół, przez wiszący most, balkoniki i grotę.
- Co zabrać nad wodospad: kurtkę przeciwdeszczową i wodoszczelne etui na telefon – na dole wszystko moknie.
- Dalsza droga: z Baños do Cuenca jechaliśmy nocnym autobusem, a z Cuenca do Peru – również nocnym. Zamiast planowanych 12 godzin jazda trwała ponad 14.





















