
11 października 2023 roku zaczęliśmy z Patrycją w Mexico City długą podróż po Ameryce Łacińskiej, a 19 czerwca 2024 roku wyleciałem z Limy z powrotem do Europy. Pomiędzy było ponad osiem miesięcy w drodze i jedenaście krajów: Meksyk, Belize, Gwatemala, Salwador, Honduras, Nikaragua, Kostaryka i Panama, a potem Kolumbia, Ekwador z Galápagos i Peru. Patrycja podróżowała jeszcze do końca lipca po Peru i Boliwii, więc cała wyprawa trwała dziewięć miesięcy, objęła 12 krajów i ponad 20 000 przejechanych kilometrów. Granice przekraczaliśmy lądem, z wyjątkiem lotu z Panamy do Kolumbii; samolotem polecieliśmy też z Quito na Galápagos.
Ten wpis podsumowuje całą podróż po Ameryce Łacińskiej i jest jednocześnie spisem wszystkich relacji z niej. Kraj po kraju podaję, ile dni w nim spędziliśmy, ile średnio wydawaliśmy i co zapamiętaliśmy najlepiej, a co najgorzej – z linkami do szczegółowych wpisów. Do tego trasa i to, jak zmieniał się plan, koszty, bezpieczeństwo, informacje praktyczne i wnioski po powrocie. Ceny i przepisy są z lat 2023–2024.
Interaktywny Spis Treści
- Wyprawa w liczbach
- Trasa – plan a rzeczywistość
- Dlaczego skróciliśmy podróż
- Ile kosztowała wyprawa – dni i koszty w każdym kraju
- Meksyk – 65 dni
- Belize – 7 dni
- Gwatemala – 58 dni
- Salwador – 15 dni
- Honduras – 20 dni
- Nikaragua – 14 dni
- Kostaryka – 11 dni
- Panama – 22 dni
- Kolumbia – trzy tygodnie
- Ekwador i Galápagos – trzy tygodnie
- Peru – ostatnie dni razem
- Bezpieczeństwo
- Wnioski po powrocie
- Filmy z wyprawy
- Informacje praktyczne
Wyprawa w liczbach
Najważniejsze liczby na początek:
- Czas – razem podróżowaliśmy od 11 października 2023 do 19 czerwca 2024 roku, czyli ponad osiem miesięcy. Patrycja wróciła pod koniec lipca 2024 roku, więc cała wyprawa trwała dziewięć miesięcy.
- Kraje – 12: Meksyk, Belize, Gwatemala, Salwador, Honduras, Nikaragua, Kostaryka, Panama, Kolumbia, Ekwador, Peru i Boliwia (do Boliwii dotarła już tylko Patrycja).
- Odległość – ponad 20 000 przejechanych kilometrów, z czego ponad 4000 w samym Meksyku.
- Koszty – przez cały wspólny okres wydawaliśmy średnio 35 USD (ok. 145 zł) na osobę dziennie, bez lotu do Meksyku i powrotnego z Peru – łącznie ok. 8800 USD na osobę. Rozbicie na kraje jest w sekcji Ile kosztowała wyprawa.
- Najdłużej byliśmy w Meksyku (65 dni) i Gwatemali (58 dni), najkrócej – w Peru (6 dni) i w Belize (7 dni).
- Ulubiony kraj – zdecydowanie Gwatemala.
- Nowe umiejętności – hiszpański na komunikatywnym poziomie po kursie w Antigui, certyfikaty nurkowe z Hondurasu i pierwszy lot paralotnią w Kolumbii.

Trasa – plan a rzeczywistość
Tę wyprawę w pewnym sensie „zawdzięczamy” pandemii. Pieniądze odkładaliśmy na podróż po Azji, ale przez covid wiele krajów długo pozostawało zamkniętych i postawiliśmy na plan B. Nie wiem, czy bez tego w ogóle wziąłbym pod uwagę tę część świata – głównie ze względu na bezpieczeństwo. Skąd wziął się pomysł i jak dotarliśmy do Meksyku, opisuję we wpisie Meksyk w 65 dni.
Plan zakładał powolne zjeżdżanie w dół kontynentu: z Meksyku przez Gwatemalę, Nikaraguę, Kostarykę i Panamę do Kolumbii, a dalej przez Ekwador, Peru, Boliwię, Chile, Argentynę, Urugwaj i Paragwaj aż do Brazylii. Takiej podróży nie da się jednak zaplanować dokładnie – zawsze dochodzą nowe miejsca, a z czegoś trzeba zrezygnować. Już w Ameryce Środkowej trasa zaczęła się zmieniać:
- Belize miało być krajem tranzytowym w drodze do Gwatemali, a spędziliśmy w nim tydzień, głównie na wyspach.
- Honduras mieliśmy tylko przejechać. Gdyby nie snorkeling na Caye Caulker w Belize, nie pojechalibyśmy na kurs nurkowania na Utilę i nie zostalibyśmy w tym kraju 20 dni.
- Salwador też miał być tylko przejazdem – bezpośrednim busem z Gwatemali do Nikaragui. Dopiero z rozmów z miejscowymi i innymi podróżnikami dowiedzieliśmy się, że jest już bezpieczny dla turystów, i zostaliśmy w nim dwa tygodnie.
Z Ameryki Środkowej do Południowej przelecieliśmy z Panama City do Kartageny, a dalej znowu jechaliśmy lądem – przez Kolumbię i Ekwador do Peru. Trasę przez Amerykę Środkową widać na mapie poniżej.

Dlaczego skróciliśmy podróż
W połowie maja 2024 roku, już w Kolumbii, postanowiliśmy skrócić podróż. Złożyło się na to kilka rzeczy. Na początku zachwycało nas wszystko, bo było zupełnie inne niż w Europie. Z czasem nowe miejsca stawały się „normalne”, a przy kolejnym podobnym widoku coraz trudniej było o zachwyt. W Meksyku, a jeszcze bardziej w Gwatemali i Hondurasie, często mieliśmy fajne towarzystwo. Od Nikaragui (poza kempingiem na wyspie Ometepe) podróżowaliśmy już głównie sami i zaczęła nam doskwierać samotność. Na pytania, czy nie jesteśmy zmęczeni, długo zgodnie z prawdą odpowiadaliśmy, że wszystko jest w porządku – aż przyszedł moment, w którym musieliśmy przyznać, że jesteśmy zmęczeni, choć nie wyczerpani.
Zdecydowaliśmy więc, że w Kolumbii, Ekwadorze i Peru spędzimy połowę zaplanowanego czasu i skupimy się na najbardziej wyjątkowych miejscach, a w Boliwii zobaczymy tylko okolice La Paz. Chile, Argentynę, Urugwaj, Paragwaj i Brazylię odłożyliśmy na inny raz. W Chile i Argentynie trafilibyśmy na tamtejszą zimę, a do karnawału w Brazylii zostałoby nam bardzo dużo czasu i wyjazd zrobiłby się zbyt rozwlekły. Wylot z Limy zaplanowaliśmy na 23 lipca 2024 roku.
Ostatecznie wróciłem jeszcze wcześniej. W nocy z 10 na 11 czerwca w nocnym autobusie z Baños do Cuenca w Ekwadorze skradziono nam prawie całą elektronikę i po tej historii nie miałem już siły ciągnąć podróży dalej. Do Peru dojechaliśmy jeszcze razem; 17 czerwca pożegnaliśmy się w Limie, a 19 czerwca wyleciałem przez Madryt do Berlina. Patrycja zgodnie z planem pojechała dalej i do końca lipca podróżowała po Peru i Boliwii. Całą historię kradzieży opisuję w oddzielnym wpisie: Okradzeni w nocnym autobusie w Ekwadorze.

Ile kosztowała wyprawa – dni i koszty w każdym kraju
Średnie poniżej obejmują wszystkie wydatki na miejscu – noclegi, jedzenie, przejazdy, atrakcje, a także wizy i opłaty graniczne – w przeliczeniu na osobę dziennie. Kwoty dla Ameryki Środkowej podsumowaliśmy po pół roku podróży, na początku maja 2024 roku (złote według ówczesnego kursu). W Gwatemali osobno podaję koszt bez kursu hiszpańskiego i z nim.
| Kraj | Kiedy | Dni | Średnio na osobę dziennie |
|---|---|---|---|
| Meksyk | 11.10–14.12.2023 | 65 | 29 USD (117 zł) |
| Belize | 14–20.12.2023 | 7 | 33 USD (133 zł) |
| Gwatemala | 20.12.2023–15.02.2024 | 58 | 25 USD (ok. 100 zł), z kursem hiszpańskiego 33 USD (ok. 130 zł) |
| Salwador | 15–29.02.2024 | 15 | 20 USD (81 zł) |
| Honduras | 29.02–19.03.2024 | 20 | 19 USD (77 zł) |
| Nikaragua | 19.03–1.04.2024 | 14 | 21 USD (85 zł) |
| Kostaryka | 1–11.04.2024 | 11 | 27 USD (108 zł) |
| Panama | 11.04–3.05.2024 | 22 | 24 USD (97 zł) |
| Kolumbia | 3–23.05.2024 | 21 | – |
| Ekwador z Galápagos | 24.05–13.06.2024 | 21 | – |
| Peru | 14–19.06.2024 | 6 | – |
W Ameryce Środkowej najtaniej było w Hondurasie i Salwadorze, a najwyższą średnią mieliśmy w Belize: byliśmy tam krótko, a do tego doszły droższe wydatki, takie jak snorkeling (atrakcje na lądzie ominęliśmy głównie ze względów finansowych). Kostaryka jest droższym krajem, ale spędziliśmy w niej więcej czasu i staraliśmy się ciąć koszty, więc nasza średnia wyszła tam niższa. Dla Kolumbii, Ekwadoru i Peru nie podaję osobnych średnich. Z całego wspólnego okresu, od Meksyku po Peru, wyszło nam średnio 35 USD (ok. 145 zł) na osobę dziennie. W tej kwocie są wszystkie wydatki w trakcie podróży, także lot z Panamy do Kolumbii i wyjazd na Galápagos – nie ma w niej tylko lotu do Meksyku i powrotnego z Peru. Łącznie przez 253 dni wydałem na miejscu ok. 8800 USD. Ameryka Południowa wyszła wyraźnie drożej niż Ameryka Środkowa, głównie przez Galápagos i lot z Panamy do Kolumbii.
Loty – z Europy zwykle najtańsze są loty do Mexico City i Cancún. My polecieliśmy bezpośrednio z Amsterdamu do Mexico City (do Amsterdamu dojechaliśmy busem), co z bagażem rejestrowanym kosztowało ok. 2500 zł od osoby. Bilety do i z Peru są droższe i zawsze z przesiadką. Mój powrót z Limy przez Madryt do Berlina z bagażem rejestrowanym kosztował 850 € (ok. 3600–3700 zł).
Noclegi – szukaliśmy zawsze najlepszych opcji wśród najtańszych. Pokój dwuosobowy często kosztował podobnie albo niewiele więcej niż miejsca w pokoju wieloosobowym, więc do maja 2024 roku w dormitorium spaliśmy tylko raz. Klimatyzacja albo wiatrak to w tanich noclegach norma, a prywatna łazienka zwykle nie wymaga dużej dopłaty. Z ciepłą wodą bywa różnie – o nią warto pytać. W Ameryce Środkowej woziliśmy też namiot, w którym nocowaliśmy m.in. na wulkanie Conchagua w Salwadorze i na Ometepe, dopóki nie zniknął z luku bagażowego autobusu w Kostaryce. Najczęściej gotowaliśmy sami, bo w noclegach zwykle była kuchnia (przeważnie wspólna). Na dłuższych trasach regularnie wybieraliśmy nocne autobusy, żeby zaoszczędzić czas i pieniądze.

Meksyk – 65 dni
Ogromny kraj z wieloma możliwościami: różnorodna przyroda, mnóstwo starożytnych ruin i cenot. Od 11 października do 14 grudnia 2023 roku przejechaliśmy ponad 4000 km – z Mexico City przez stany Puebla, Oaxaca, Chiapas i Jukatan aż po Quintana Roo – i wydawaliśmy średnio 29 USD (117 zł) na osobę dziennie. Z Meksyku najbardziej zapadły nam w pamięć ruiny, od Teotihuacán, Monte Albán i Palenque po Chichén Itzá, Tulum i Cobá. Na początku czuliśmy się tu trochę niepewnie, ale duże znaczenie miało nastawienie – z każdym tygodniem było lepiej.
Całą trasę dzień po dniu, must see i praktyczne rady zebrałem we wpisie Meksyk w 65 dni – podsumowanie wyprawy. Stamtąd prowadzą linki do ponad dwudziestu relacji z Meksyku, m.in. z Teotihuacán, Hierve el Agua, Palenque, Chichén Itzá i Tulum.

Belize – 7 dni
Do Belize wjechaliśmy z Meksyku 14 grudnia 2023 roku. Mieliśmy tylko szybko przejechać przez kraj do Gwatemali, a zostaliśmy tydzień – głównie na klimatycznych wyspach Ambergris Caye i Caye Caulker. Przy Caye Caulker był najpiękniejszy snorkeling w naszym życiu: rafa koralowa jest tu na wyciągnięcie ręki, bez nurkowania, widzieliśmy mnóstwo ryb i rekiny, a do brzegu codziennie przypływają karmione płaszczki, które można pogłaskać. Minus? Belize jest bardzo drogie – wydawaliśmy średnio 33 USD (133 zł) na osobę dziennie, najwięcej ze wszystkich krajów Ameryki Środkowej. Atrakcje na lądzie, takie jak jaskinie czy ruiny Caracol, ominęliśmy głównie ze względów finansowych.
Przejście granicy i pierwszy nocleg opisuję we wpisie Belize: przez granicę z Meksyku i pierwszy nocleg w Sarteneja, a wyspy i snorkeling – we wpisie Belize: wyspy Ambergris Caye i Caye Caulker.

Gwatemala – 58 dni
Nasz ulubiony kraj całej wyprawy i jeden z niewielu, do których naprawdę chciałbym wrócić. Gwatemala to przepiękna kraina wulkanów i świętych miejsc Majów, a do tego świetne miejsce do nauki hiszpańskiego. Byliśmy tu od 20 grudnia 2023 do 15 lutego 2024 roku i wydawaliśmy średnio 25 USD (ok. 100 zł) na osobę dziennie, a razem z pięciotygodniowym kursem hiszpańskiego w Antigui – 33 USD (ok. 130 zł). Najlepiej wspominamy wulkany: wybraliśmy się na sześć z nich, z obozu na Acatenango oglądaliśmy nocne erupcje Fuego, a na Tajumulco stanęliśmy na najwyższym szczycie Ameryki Środkowej.
Trasę, koszty, bezpieczeństwo, bankomaty i szkoły językowe zebrałem we wpisie Gwatemala w 58 dni – podsumowanie. Relacje z poszczególnych miejsc: Tikál i wyspa Flores, Semuc Champey i Lanquín, Boże Narodzenie w Antigui, kurs hiszpańskiego w Antigui i El Paredón, Acatenango i Pacaya, jezioro Atitlán, Quetzaltenango (Xela) oraz Santa María i Tajumulco. Wszystkie sześć wulkanów opisuję w poradniku Wulkany Gwatemali.
Salwador – 15 dni
Kraj, który mieliśmy w zasadzie ominąć, a który okazał się jedną z największych niespodzianek wyprawy. Jeszcze kilka lat wcześniej przez działalność gangów był najniebezpieczniejszym państwem spośród tych, które nie prowadziły wojny. Gdy tam byliśmy (15–29 lutego 2024 roku), uchodził za kraj, w którym bezpieczeństwo poprawiło się w ostatnich latach najbardziej – i to właśnie ono zostało nam z Salwadoru w pamięci najmocniej. Do tego było bardzo tanio (średnio 20 USD, czyli 81 zł na osobę dziennie) i bardzo ładnie. Weszliśmy na wulkan Santa Ana z turkusowym jeziorem w kraterze, przeszliśmy szlak siedmiu wodospadów w Juayúa, na którym wspina się po wodospadach, próbowaliśmy surfingu nad Pacyfikiem i spędziliśmy noc na wulkanie Conchagua, z którego widać trzy państwa i piękny wschód słońca.
Szczegóły i ceny są we wpisie Salwador: najważniejsze atrakcje, bezpieczeństwo.
Honduras – 20 dni
Honduras też mieliśmy tylko przejechać w drodze do Nikaragui, a zostaliśmy 20 dni (29 lutego – 19 marca 2024 roku). Był to nasz najtańszy kraj: średnio 19 USD (77 zł) na osobę dziennie. Trzymaliśmy się miejsc uznawanych za bezpieczne. W Copán Ruinas zwiedziliśmy najdalej na wschód wysunięte miasto Majów, a na wyspie Utila zrobiliśmy kurs nurkowania Open Water – kursy należą tu do najtańszych na świecie, a nurkowanie jest naszym najlepszym wspomnieniem z Hondurasu. Na Utili przedłużaliśmy też pobyt w strefie CA-4, czyli w Gwatemali, Salwadorze, Hondurasie i Nikaragui, gdzie można przebywać łącznie do 90 dni.
Oba miejsca mają oddzielne wpisy: Copán Ruinas – ruiny Majów, papugi ara i jak tu dojechać oraz Utila – kurs nurkowania, prom z La Ceiby i życie na wyspie.
Nikaragua – 14 dni
Kolonialne miasta, wulkany i jedyne miejsce na świecie, gdzie można zjechać na desce z aktywnego wulkanu – zjazd z Cerro Negro to nasze najlepsze wspomnienie z Nikaragui. Byliśmy tu od 19 marca do 1 kwietnia 2024 roku i wydawaliśmy średnio 21 USD (85 zł) na osobę dziennie. Odwiedziliśmy León, Granadę i lagunę Apoyo, a na koniec wyspę Ometepe na jeziorze Nikaragua – jedną z największych wysp jeziornych na świecie.
Gorzej wspominamy próby oszustw. Kilka razy wypożyczający skutery, taksówkarze albo ktoś, kto zamiast darmowego miejsca na namiot proponował płatny nocleg, przekonywali nas, że busy nie kursują albo przyjadą późno. W żadnym innym kraju nie zdarzało się to tak często. Więcej we wpisie Nikaragua: wulkany, kolonialne miasta i wyspa Ometepe.

Kostaryka – 11 dni
Kostaryka to przede wszystkim dzika przyroda: lasy mgliste pełne zwierząt, z leniwcami na czele. To właśnie tu zobaczyliśmy pierwsze leniwce w życiu i to nasze najlepsze wspomnienie z tego kraju. Najgorsze? Ceny – praktycznie za wszystko trzeba tu płacić. Przez 11 dni (1–11 kwietnia 2024 roku) wydawaliśmy średnio 27 USD (108 zł) na osobę dziennie, choć oszczędzaliśmy, jak się dało, np. łapiąc stopa. Odwiedziliśmy San José, las mglisty Santa Elena koło Monteverde, La Fortunę i park narodowy Cahuita nad Morzem Karaibskim.
Szczegóły, ceny wstępów i tańsze alternatywy są we wpisie Kostaryka: lasy mgliste, leniwce i park narodowy Cahuita.

Panama – 22 dni
Ostatni kraj Ameryki Środkowej (11 kwietnia – 3 maja 2024 roku), z ciekawymi szlakami górskimi i ładną stolicą, w której parkach można obserwować dzikie zwierzęta. Najlepiej wspominamy właśnie górskie wędrówki: w Boquete weszliśmy m.in. na wulkan Barú (3475 m), najwyższy szczyt kraju, a w El Valle de Antón przez cztery dni codziennie szliśmy innym szlakiem. W Panama City zobaczyliśmy Kanał Panamski, stare miasto Casco Viejo i leniwce w samym środku stolicy. Wydawaliśmy średnio 24 USD (97 zł) na osobę dziennie.
Panamie poświęcone są dwa wpisy: szlaki w Boquete, wulkan Barú i El Valle de Antón oraz Panama City – Kanał Panamski, Casco Viejo i dzika przyroda w stolicy. Dalej, do Kolumbii, jedyną rozsądną opcją był dla nas samolot – 3 maja polecieliśmy do Kartageny.
Kolumbia – trzy tygodnie
3 maja 2024 roku zaczęła się druga część wyprawy – Ameryka Południowa. Kolumbię przejechaliśmy w trzy tygodnie, z północy na południe: od Kartageny i karaibskiego wybrzeża z Santa Martą, Parkiem Narodowym Tayrona i Mincą, przez San Gil, Bogotę, Salento i Valle de Cocora, aż po Medellín, Cali i sanktuarium Las Lajas tuż przed granicą z Ekwadorem.
W pamięci najbardziej zostały nam pięknie zielone parki narodowe i sporty ekstremalne w San Gil, gdzie pierwszy raz w życiu leciałem paralotnią – nad kanionem Chicamocha. Gorzej wspominamy ludzi niesłownych i nastawionych na zarobek: kilka razy ktoś nie dotrzymał umowy, a w Kartagenie męczyli nas naciągacze i nachalni sprzedawcy. Za to ceny były stosunkowo niskie.
Każdy etap ma oddzielny wpis: Kartagena, Park Narodowy Tayrona i Santa Marta, San Gil i Barichara, Bogota w jeden dzień, Valle de Cocora i Salento oraz Medellín, Guatapé, Cali i Las Lajas.

Ekwador i Galápagos – trzy tygodnie
24 maja 2024 roku przez przejście Rumichaca wjechaliśmy do Ekwadoru. Zaczęliśmy od Quito i równika w Mitad del Mundo, a potem przez dziesięć dni na własną rękę zwiedzaliśmy Galápagos. Lwy morskie, iguany i żółwie na wyciągnięcie ręki oraz snorkeling z żółwiami, rekinami i pingwinami to nasz największy zachwyt tej części podróży. Paradoksalnie to tam przeżyłem też największy zawód – nurkowanie przy Kicker Rock. Po powrocie na kontynent przeszliśmy trzydniowy trekking Quilotoa Loop, a w Baños zobaczyliśmy wodospad Pailón del Diablo.
Najgorszym wspomnieniem z Ekwadoru, a pewnie i z całej wyprawy, jest noc z 10 na 11 czerwca w nocnym autobusie do Cuenca, kiedy nas okradziono. Wpisy z Ekwadoru: Quito i Mitad del Mundo, Galápagos na własną rękę, Quilotoa Loop, Baños, Pailón del Diablo i Cuenca oraz Okradzeni w nocnym autobusie w Ekwadorze.
Peru – ostatnie dni razem
Do Peru dotarliśmy 14 czerwca 2024 roku nocnym autobusem z Cuenca. Z całego kraju zdążyliśmy razem zobaczyć w zasadzie jedno miejsce – Lagunę 69 w Parku Narodowym Huascarán, gdzie pobiliśmy nasz rekord wysokości: 4604 m n.p.m. Relacja jest we wpisie Peru: Laguna 69 w Parku Narodowym Huascarán.
17 czerwca pożegnaliśmy się w Limie. Patrycja ruszyła w stronę Arequipy i do końca lipca podróżowała po Peru i Boliwii – dwunastym kraju wyprawy – a ja 19 czerwca wyleciałem do Europy. Peru i Boliwii praktycznie więc nie zwiedziłem.

Bezpieczeństwo
Kraje na naszej trasie uchodzą za dość niebezpieczne i rzeczywiście bezpieczeństwo mierzy się tu w innej skali niż w Europie. Stosując się jednak do prostych zasad i zachowując zdrowy rozsądek, można uniknąć wielu nieprzyjemnych sytuacji. Przez prawie całą wyprawę czuliśmy się względnie bezpiecznie, a w Ameryce Środkowej ani razu nie znaleźliśmy się w niebezpiecznej sytuacji. W Meksyku na początku czuliśmy się niepewnie, ale im dalej, tym spokojniej – w Nikaragui, Kostaryce i Panamie czuliśmy się po prostu normalnie.
- Gwatemala, Salwador i Honduras – Trójkąt Północny Ameryki Środkowej ma złą sławę, ale popularne miejsca turystyczne są pilnowane, a wiele informacji w internecie jest nieaktualnych. W Gwatemali napady zdarzają się na kilku konkretnych szlakach (wymieniam je w podsumowaniu Gwatemali). W Salwadorze po rozprawie z gangami czuliśmy się wręcz bardzo bezpiecznie, a w Hondurasie trzymaliśmy się miejsc uznawanych za bezpieczne – Copán Ruinas, La Ceiby i Utili.
- Nikaragua – uchodzi za jeden z bezpieczniejszych krajów regionu i nie odczuliśmy tam żadnego zagrożenia, ale sytuacja polityczna jest niestabilna. Ludzie nie rozmawiają o polityce w miejscach publicznych i turysta też powinien tego unikać. Za to na każdym kroku trzeba uważać na próby oszustw.
- Kradzieże – w całym regionie panuje swego rodzaju przyzwolenie na kradzież: kto dał się okraść, ten sam sobie winien. Nas przez osiem miesięcy nic złego nie spotkało, aż w Ekwadorze, w nocnym autobusie, złodzieje wyciągnęli prawie całą elektronikę z mojego plecaka, choć był zapięty i trzymałem go w nogach. Jak działali i jak chronić sprzęt – w oddzielnym wpisie o kradzieży w autobusie w Ekwadorze.
- Ubezpieczenie – przed wyjazdem w ogóle nie zastanawialiśmy się nad ubezpieczeniem od kradzieży i nie była to do końca świadoma decyzja. Więcej o tym, co z tego wynikło, jest w tym samym wpisie.

Wnioski po powrocie
Kontrastów było mnóstwo. Z jednej strony wiele spraw dało się załatwić zaskakująco prosto, z drugiej – brakowało nam udogodnień, które w Europie są na wyciągnięcie ręki. Piękna przyroda sąsiaduje ze śmieciami na ulicach, przyjaźni ludzie – z koniecznością ciągłego myślenia o bezpieczeństwie, a nowoczesne stolice – z ubóstwem większości mieszkańców. Ludzie są zwykle mili i pomocni, ale to zupełnie inna kultura. A jedzenie? Najpopularniejsze dania – tacos, tostadas, pupusas, baleadas czy burritos – to dla nas w zasadzie fast food, a podstawą większości potraw są mięso, ryż i fasola.
Z wyprawy przywieźliśmy nie tylko wspomnienia. Dzięki tanim, intensywnym kursom w Antigui, praktycznie z „prywatnym” nauczycielem, nauczyliśmy się hiszpańskiego na komunikatywnym poziomie – w kolejnych krajach bardzo się przydawał, bo angielskiego większość ludzi nie zna. Na Utili zrobiliśmy certyfikaty nurkowe, a w San Gil pierwszy raz polecieliśmy paralotnią.
Po tak długim czasie w drodze ciężko było wrócić do codzienności. Ta podróż jeszcze bardziej poszerzyła moje horyzonty i dała mi ochotę odkrywać zarówno to, co blisko, jak i to, co daleko – wszystko da się zrobić, jeśli cele nie zostają tylko planami „na kiedyś”. Już wtedy postanowiłem, że wrócę do Peru i Boliwii, których przez skrócenie podróży praktycznie nie zwiedziłem.

Filmy z wyprawy
Na moim kanale YouTube są filmy podsumowujące pobyt w kilku krajach wyprawy – od zapowiedzi z Meksyku przez Gwatemalę, Salwador, Honduras i Nikaraguę po Panamę.
2:54
0:59
0:37
1:00
1:00
1:30Informacje praktyczne
Najważniejsze informacje w skrócie (stan na lata 2023–2024):
- Kiedy – 11 października 2023 – 19 czerwca 2024 roku (Patrycja do końca lipca 2024 roku).
- Koszty – średnio 35 USD (ok. 145 zł) na osobę dziennie przez cały wspólny okres, bez lotu do Meksyku i powrotnego z Peru. Najtaniej było w Hondurasie (19 USD) i Salwadorze (20 USD), najwięcej wydawaliśmy w Belize (33 USD – krótki pobyt i snorkeling) i Kostaryce (27 USD, mimo oszczędzania) – tabela ze wszystkimi krajami.
- Loty – Amsterdam – Mexico City bezpośrednio, ok. 2500 zł od osoby z bagażem; Lima – Madryt – Berlin 850 € z bagażem rejestrowanym (czerwiec 2024).
- Pobyt w CA-4 – w Gwatemali, Salwadorze, Hondurasie i Nikaragui można przebywać łącznie do 90 dni. Nam ten limit kończył się w Hondurasie, więc pobyt przedłużaliśmy na Utili.
- Opłaty graniczne – wszystkie oficjalne i nie na każdej granicy. Płaciliśmy przy wyjeździe z Meksyku i z Belize (40 BZD), przy wjeździe do Hondurasu (3 USD) i Nikaragui (13 USD) oraz przy wyjeździe z Nikaragui. Podatki pobiera się też często na promach wewnątrz kraju – nas spotkało to w Meksyku, Hondurasie i Nikaragui. Urzędy graniczne zwykle wyglądały bardzo profesjonalnie i nikt nie żądał od nas łapówki.
- Z Panamy do Kolumbii – samolotem; my lecieliśmy liniami Wingo – w cenie biletu była jedna zmiana terminu lub kierunku (kwiecień 2024).
- Granica Kolumbii z Ekwadorem – w 2024 roku obcokrajowcy przekraczający lądową granicę Ekwadoru musieli mieć zaświadczenie o niekaralności.
- Transport – lokalne autobusy (w Ameryce Środkowej często chicken busy, czyli dawne amerykańskie autobusy szkolne), colectivos, turystyczne shuttle busy, a na dłuższych trasach nocne autobusy.
- Noclegi – pokój dwuosobowy często w cenie zbliżonej do miejsc w dormitorium; klimatyzacja albo wiatrak to standard, ciepła woda – nie zawsze.
- Zimne noce w Andach – w Ekwadorze i Peru zaskoczyły nas zimne noce: pomieszczenia, także łazienki, nie są ogrzewane, a woda bywa ledwo ciepła albo zimna.
- Język – hiszpański bardzo się przydaje. Kurs w Antigui to jedna z najtańszych opcji nauki – więcej we wpisie Antigua Guatemala – kurs hiszpańskiego, ruiny i El Paredón.













