
Do Antigua Guatemala dotarliśmy w Wigilię 2023 roku i zostaliśmy w niej ponad miesiąc. Zaraz po świętach zaczęliśmy intensywny kurs hiszpańskiego, który z planowanych czterech tygodni przedłużyliśmy do pięciu. Mieszkaliśmy u gwatemalskiej rodziny, na co dzień siedzieliśmy nad hiszpańskim, a popołudnia i weekendy zostawały na kolonialne kościoły i ruiny, widok na dymiący wulkan Fuego i wypady za miasto – na wulkany i nad Pacyfik, do El Paredón. Antigua jest znanym miejscem do nauki hiszpańskiego: działa tu co najmniej 10 szkół, kursy są stosunkowo tanie, a zajęcia – prywatne. Same święta w Antigui opisaliśmy osobno we wpisie Boże Narodzenie w Ameryce Łacińskiej.
Interaktywny Spis Treści
- Szkoła hiszpańskiego – Antigüeña Spanish Academy
- Życie u gwatemalskiej rodziny
- Zajęcia o kulturze – wesele Majów, kukurydza i salsa
- Antigua – kolonialne miasto wśród ruin
- Wulkany nad miastem i nasze pierwsze trzęsienie ziemi
- Plantacja kawy Finca La Azotea
- Sylwester i spotkania z Polakami
- El Paredón – czarny piasek i fale Pacyfiku
- Informacje praktyczne
- Czy warto uczyć się hiszpańskiego w Antigui?
Szkoła hiszpańskiego – Antigüeña Spanish Academy
Przed przyjazdem znaliśmy tylko podstawowe zwroty. Przez dwa miesiące w Meksyku jakoś dawaliśmy radę z Duolingo i tłumaczem w telefonie, ale chcieliśmy wreszcie naprawdę rozmawiać z ludźmi. Przed wyborem szkoły zrobiłem research i tylko Antigüeña Spanish Academy oferowała zajęcia w parach – dwie osoby na jednego nauczyciela. Lekcji grupowych tu nie ma: uczy się indywidualnie albo w parze (tak jak my), a poziom dopasowuje się do ucznia – zaczynaliśmy jako początkujący.

Zajęcia trwają 4 godziny dziennie, od poniedziałku do piątku. Pierwszy tydzień mieliśmy po południu (13:00–17:00), od drugiego chodziliśmy na rano (8:00–12:00). Boże Narodzenie i Nowy Rok wypadły w poniedziałki, a zajęcia, które przepadają w święta, odrabia się w sobotę. Cztery godziny lekcji to niby pół etatu, ale z nauką w domu i rozmowami przy posiłkach wychodził pełen – czasem głowa parowała od hiszpańskiego. Na początku czwartego tygodnia widzieliśmy już spory postęp, więc przedłużyliśmy kurs o jeszcze jeden tydzień, łącznie do pięciu.
Po pięciu tygodniach, zaczynając prawie od zera, prowadziliśmy już proste rozmowy. Dużo pomaga to, że Gwatemalczycy mówią wolno i wyraźnie – wielu z nich na co dzień używa jednego z ok. 20 języków Majów, a hiszpański jest dla nich drugim językiem.
Życie u gwatemalskiej rodziny
Zakwaterowanie zorganizowała szkoła: zamieszkaliśmy u gwatemalskiej rodziny, razem z innymi studentami. Dostaliśmy duży pokój z (prawie) prywatną łazienką, a piętro wyżej był taras z widokiem na wulkany. Gospodarze gotowali trzy bardzo dobre i w pełni wystarczające posiłki dziennie – poza niedzielami i świętami, a w soboty dwa. Przy stole wszyscy ćwiczyli hiszpański, więc nauka nie kończyła się razem z lekcjami. Byliśmy bardzo zadowoleni z warunków.

Szybko przyzwyczailiśmy się do wygody, której w podróży z plecakiem zwykle brakuje: trzy posiłki dziennie, szybki internet i żadnego codziennego przepakowywania plecaka. Z gospodarzami spędziliśmy – choć na krótko – także Wigilię; o tym, jak wyglądała, piszemy we wpisie o świętach w Antigui.

Zajęcia o kulturze – wesele Majów, kukurydza i salsa
Raz w tygodniu, w czwartki, szkoła organizuje dobrowolne zajęcia o kulturze Gwatemali – o tradycyjnych strojach, świętach wielkanocnych czy typowych potrawach. To dobra okazja, żeby poćwiczyć język i poznać innych studentów. Jednego razu tematem było wesele Majów. Nauczycielka zapytała nas wcześniej, czy chcemy wystąpić jako para młoda – zgodziliśmy się, więc w tradycyjnych strojach długo staliśmy na środku sali jako modele, a prowadzący opowiadali o samym weselu, typowej weselnej potrawie i życiu małżeńskim.
Sporo dowiedzieliśmy się też o tradycyjnej rodzinie: ślub bierze się zaraz po osiągnięciu pełnoletności, żona zamieszkuje z rodziną męża, mąż uprawia ziemię, a żona prowadzi dom. Samodzielna trzydziestoletnia nauczycielka uchodzi w takim świecie za „dziwną”.
7:06Na innych zajęciach rozmawialiśmy o kukurydzy – najważniejszym składniku gwatemalskich potraw, która ma tu nawet swoje święto (13 sierpnia). Była też degustacja typowych gwatemalskich słodyczy.

W czasie kursu trafialiśmy też na kolorowe dywany ułożone z trocin i płatków kwiatów.
Można też chodzić na darmowe zajęcia salsy – raz się skusiliśmy.

Antigua – kolonialne miasto wśród ruin
Antigua Guatemala, czyli „Stara Gwatemala”, była kiedyś stolicą kraju. W 1773 roku miasto zniszczyło wielkie trzęsienie ziemi, więc stolicę przeniesiono do nowo założonego miasta Guatemala (Nueva Guatemala – Nowa Gwatemala), które miało leżeć w bezpieczniejszym miejscu. Nie do końca się udało, bo w latach 1917–1918 i tam wystąpiły silne trzęsienia ziemi. „Dzięki” tym kataklizmom w Antigui można dziś oglądać mnóstwo ruin kościołów i klasztorów.

Zabudowa jest kolonialna i niska – domy stawia się parterowe, z dziedzińcami, żeby w razie wstrząsów można było szybko wybiec na zewnątrz. Miasto nie jest duże, więc możliwości spędzania wolnego czasu są ograniczone, ale ma wspaniały klimat: kilka pięknych kościołów, brukowane uliczki i wulkany na horyzoncie.

Symbolem Antigui jest charakterystyczny łuk Arco de Santa Catalina – w okresie świątecznym przystrojony gwiazdą i oblegany przez spacerowiczów.

Najbardziej rzucający się w oczy kościół to żółty, bogato zdobiony La Merced. Zachwyca zarówno w dzień, jak i nocą, gdy na placu przed nim świeci wielki krzyż.
Ostatni tydzień zleciał szybko, bo nadrabialiśmy zwiedzanie miejsc, które były tak blisko, a ciągle zostawialiśmy je „na później” – choćby ruiny klasztoru Convento de la Merced tuż obok kościoła. Z jego górnego tarasu ponad krużgankami i fontanną widać Fuego i Acatenango.

Ruiny są w Antigui praktycznie na każdym kroku – popękane fasady z figurami świętych, zawalone sklepienia i dziedzińce, które zarosła zieleń.

Antigua jest dziś miastem mało gwatemalskim – „przejęli” ją turyści, więc jest drogo. Miejscowych nie stać na mieszkanie tutaj, więc codziennie dojeżdżają do pracy. W centrum wciąż jednak mija się kobiety w tradycyjnych strojach, niosące na głowach tobołki i kosze. Antigua to też prawdopodobnie najbezpieczniejsze miejsce w kraju.
Ostatnie dni w Antigui i zwiedzanie zabytków pokazujemy na filmie:
9:12Wulkany nad miastem i nasze pierwsze trzęsienie ziemi
Wokół Antigui wznoszą się trzy wulkany – Agua, Fuego i Acatenango – i to one tworzą wyjątkowy klimat miasta. Fuego regularnie wyrzuca kłęby dymu i popiołu, a jego erupcje widać nawet z centrum miasta. Podczas przerwy w lekcjach oglądaliśmy je z tarasu widokowego.

Nad miastem góruje stożek wulkanu Agua, widoczny z wielu ulic i dachów.
Z Antigui wybraliśmy się na dwa wulkany: 7 stycznia na Pacayę, a 20–21 stycznia z Alicją i Michałem na Acatenango, z noclegiem naprzeciwko wybuchającego Fuego. Obie wyprawy opisuję we wpisie Acatenango i Pacaya, a wszystkie wulkany, na które wchodziliśmy w Gwatemali – w zestawieniu Wulkany Gwatemali.
Ziemia pokazała nam też swoją drugą twarz. W nocy przed wyjazdem z Antigui, pod koniec stycznia 2024 roku, przeżyliśmy nasze pierwsze trzęsienie ziemi – o sile 6,1. Byliśmy ok. 45 km od epicentrum, a wstrząsy czuć było nawet w Meksyku. Gospodarze wołali wszystkich na dziedziniec, ale z sześciu osób w domu wyszły tylko dwie.
Plantacja kawy Finca La Azotea
Nie zawsze po zajęciach mieliśmy siłę i chęci na zwiedzanie, ale raz przeszliśmy się na plantację kawy Finca La Azotea. Na krzewach dojrzewały czerwone i zielone owoce kawowca, a na dużym placu suszyły się ziarna – z górami w tle.

Plantację, degustację słodyczy w szkole, lekcję salsy i wypad do El Paredón pokazujemy w drugiej części filmu z Antigui:
7:19Sylwester i spotkania z Polakami
W Antigui spotkaliśmy sporo osób z Polski. Sylwestra spędziliśmy z Alicją i Michałem, z którymi widzieliśmy się już wcześniej w Bacalar w Meksyku – kilka tygodni później wybraliśmy się razem na Acatenango.
Spotkaliśmy się też z Bartkiem, Laurą i Dominikiem, drugi raz z Ewą, Aurélienem i Gabrielem, których poznaliśmy wcześniej w Belize, a do tego poznaliśmy Ziana. Pod koniec pobytu widzieliśmy się jeszcze z Kingą.

El Paredón – czarny piasek i fale Pacyfiku
W Gwatemali plaże są wulkaniczne – z czarnym piaskiem. W niedzielę 14 stycznia wypożyczyliśmy auto i razem z Raquel, inną uczennicą naszej szkoły, pojechaliśmy z Antigui na południe, nad Pacyfik, do El Paredón. Na ten dzień w wypożyczalni zostało tylko jedno wolne auto – duży Volkswagen Taos, a odebrać mogliśmy je dopiero o 8 rano. I tak wyszło taniej niż shuttle w obie strony i dużo taniej niż prywatny transfer – drożej niż chicken busem, ale znacznie szybciej. Nie spodziewałem się, że w tej podróży w ogóle będę prowadził auto, a zdarzyło się to już w Gwatemali.

Droga przez większość czasu była dobra, ale z mnóstwem spowalniaczy. Po zmroku nie wszędzie jest oświetlenie, nie wszystkie motory mają światła, a piesi tym bardziej, więc trzeba bardzo uważać. Gwatemalczycy jeżdżą przy tym brawurowo i wyprzedzają, kiedy i gdzie chcą.
Na miejscu – świetny klimat: dużo słońca, ciepła woda i wysokie fale. Za dnia na plaży było mało ludzi, za to sporo surferów. Szkoda, że tylko na jeden dzień, ale na tyle pozwalał nam czas.

Informacje praktyczne
- Szkoła – Antigüeña Spanish Academy: lekcje indywidualne albo w parach, 4 godziny dziennie, od poniedziałku do piątku; kurs zawsze zaczyna się w poniedziałek, a zajęcia przypadające w święto odrabia się w sobotę. Miejsca trzeba rezerwować z wyprzedzeniem, bo na ostatnią chwilę może ich nie być.
- Cena (przełom 2023 i 2024 roku) – 1820 Q (ok. 920 zł) tygodniowo za osobę za kurs razem z pokojem u rodziny i trzema posiłkami dziennie; internet dodatkowo 50 Q (ok. 25 zł) tygodniowo. Płaci się za tydzień – można wziąć krótszy kurs, nawet pojedyncze dni, ale to się nie opłaca: trzy dni kosztowały tyle co cały tydzień.
- Waluta – quetzal to ok. pół złotego, więc łatwo przeliczać ceny.
- Koszty pobytu – w Gwatemali wydawaliśmy średnio 97 zł na osobę dziennie bez kursu i 129 zł razem z kursem (wszystkie wydatki od wjazdu do wyjazdu, bez lotów). Sama Antigua jest droga, za to busy publiczne są tanie, a shuttle w znośnej cenie.
- Bankomaty (styczeń 2024) – prowizja za wypłatę wynosiła 31 Q w banku 5B i 32 Q w Banco Industrial, a BAC w ogóle nie chciał nam wypłacić gotówki. Dzienny limit wypłaty to 2000 Q (5B, Banco Industrial), w BAC podobno 3000 Q.
- Bezpieczeństwo – Antigua to prawdopodobnie najbezpieczniejsze miasto w kraju, a w całej Gwatemali ani razu nie czuliśmy się zagrożeni. Napady zdarzają się jednak na mniej popularnym wulkanie Agua tuż obok Antigui i na szlaku Lower Mayan Trail nad jeziorem Atitlán. W stolicy działają gangi – byliśmy tam tylko na nocleg i przesiadkę w najbezpieczniejszej dzielnicy, Zonie 10.
- Dojazd – z Lanquín (Semuc Champey) przyjechaliśmy bezpośrednim shuttle busem, który odjeżdżał o 8 rano. Z Antigui shuttle busy jeżdżą praktycznie do każdego turystycznego miejsca w kraju.
- Chicken busy – kolorowe, przerobione stare amerykańskie autobusy szkolne – tani transport publiczny. Nie odjadą, dopóki się nie zapełnią; na szkolnych siedzeniach przeznaczonych dla dwójki dzieci siedzą po trzy osoby, a pomocnik kierowcy zbiera pieniądze, przeciskając się przez zatłoczony autobus niemal pod sufitem, i wskakuje na dach po bagaże, zanim autobus się zatrzyma.
- Wynajem auta – jednodniowy wynajem do El Paredón wyszedł nas ok. 27–30 USD na osobę (styczeń 2024). W wypożyczalni Hertz wkład własny przy szkodzie sięgał 7000 Q, więc najbardziej obawiałbym się zarysowania auta na parkingu. Po zmroku trzeba szczególnie uważać.
- Dalej – z Antigui pojechaliśmy nad jezioro Atitlán.
Czy warto uczyć się hiszpańskiego w Antigui?
Zdecydowanie tak. Pięć tygodni w jednym miejscu było odpoczynkiem od ciągłego przemieszczania się, choć codzienna nauka wymagała dużego wysiłku. Dzięki kursowi w kolejnych krajach wyprawy potrafiliśmy się już porozumieć po hiszpańsku – a w regionie, gdzie po angielsku często nie da się dogadać, to ogromna różnica. Gwatemala przerosła nasze oczekiwania i została naszym ulubionym krajem całej wyprawy. Ciekawostka: na kursie nurkowania na hondurańskiej Utili już pierwszego dnia dwie osoby powiedziały nam, że pamiętają nas ze szkoły językowej w Antigui.





































