
Do Peru dotarliśmy 14 czerwca 2024 roku nocnym autobusem z Cuenca w Ekwadorze. Był to ostatni etap wyprawy przez Amerykę Łacińską, który przejechaliśmy jeszcze we dwoje. Kilka dni wcześniej w nocnym autobusie skradziono nam prawie całą elektronikę (o tym jest oddzielny wpis: Okradzeni w nocnym autobusie w Ekwadorze) i po tej historii postanowiłem wrócić do Polski wcześniej. Z całego Peru zdążyliśmy więc razem zobaczyć w zasadzie jedno miejsce – Lagunę 69 w Parku Narodowym Huascarán. Przy okazji pobiliśmy tam nasz rekord wysokości: 4604 m n.p.m.
Poprzedni etap, czyli Baños i Cuenca, opisuję we wpisie Baños, Pailón del Diablo i Cuenca. Tutaj – dwa dni drogi z Ekwadoru do Huaraz, szlak do Laguny 69 i pożegnanie w Limie.
Interaktywny Spis Treści
- Z Cuenca do Huaraz – dwa dni w autobusach
- Pobudka o 4:00 i laguny w dolinie Llanganuco
- Szlak do Laguny 69 – krowy, wodospady i Laguna Consuelo
- Laguna 69 (4604 m) – nowy rekord wysokości
- Powrót i pożegnanie w Limie
- Informacje praktyczne
Z Cuenca do Huaraz – dwa dni w autobusach
Z Cuenca wyjechaliśmy nocnym autobusem. Na granicy ekwadorsko-peruwiańskiej kolejka była niewielka i obyło się bez żadnych problemów, a mimo to zeszło nam tam naprawdę sporo czasu. Zamiast planowanych 12 godzin jazda trwała ponad 14.

Przez pierwsze godziny w Peru za oknem widzieliśmy prawie wyłącznie pustynię, a co jakiś czas – niezbyt ładne miasta. Szybko okazało się, że tego samego dnia nie zdążymy dojechać do Huaraz, naszego celu, więc przenocowaliśmy w Trujillo.
Następny dzień, 15 czerwca, również upłynął nam na transporcie. Im bliżej Huaraz, tym więcej było gór – suchych zboczy porośniętych kaktusami i zielonych dolin z polami. W końcu dotarliśmy na miejsce i jeszcze tego samego dnia zarezerwowaliśmy wycieczkę do Laguny 69 na następny dzień.
Autobusy na dłuższych trasach mają w Peru wysoki standard i całkiem przystępne ceny. Zmorą są za to dworce: w jednym mieście często jest ich kilka i żeby pojechać dalej, najpierw trzeba się przedostać z jednego na drugi.
Pobudka o 4:00 i laguny w dolinie Llanganuco
Laguna 69 leży w Parku Narodowym Huascarán w paśmie Cordillera Blanca. Park nosi nazwę najwyższego szczytu Peru – Huascarán (6768 m). Do laguny prowadzi bardzo popularny szlak i da się tam dojechać na własną rękę, ale samodzielna organizacja wcale nie wychodzi taniej, a już na pewno zajmuje więcej czasu. Wybraliśmy więc wycieczkę z Huaraz: zapłaciliśmy po 50 soli (53 zł) za wycieczkę i po 30 soli (32 zł) za wejście do parku.
W niedzielę, 16 czerwca, wstaliśmy o 4:00. Bagaże zostawiliśmy w przechowalni w hostelu i wyruszyliśmy w góry. Jeszcze przed szlakiem, o świcie, pokazały się pierwsze ośnieżone szczyty.
Po drodze minęliśmy kilka lagun. Pierwszą z nich – turkusową Chinancochę w dolinie Llanganuco (ok. 3850 m), otoczoną stromymi ścianami skalnymi – oglądaliśmy jeszcze zanim zaczęliśmy iść.
Szlak do Laguny 69 – krowy, wodospady i Laguna Consuelo
Szlak zaczyna się w dolinie, w miejscu zwanym Cebollapampa (ok. 3900 m). Do laguny i z powrotem jest ponad 14 km, a przewyższenie wynosi ponad 800 m. Przez większość czasu mieliśmy nad sobą chmury, ale nie padało.

Pierwszy odcinek prowadzi płaską, zieloną doliną wzdłuż rzeki. Pasą się tu krowy, które zupełnie nie przejmują się turystami i skubią trawę tuż przy ścieżce.

Dalej ścieżka zaczyna piąć się w górę, a po skalnych ścianach doliny spływają wodospady.

Wyżej szlak mija mniejsze laguny. Jedna z nich to Laguna Consuelo – według tabliczki na wysokości 4297 m.

Ostatni odcinek prowadzi kamienistą ścieżką, a z każdym krokiem widok na dolinę w dole robi się coraz szerszy.
Laguna 69 (4604 m) – nowy rekord wysokości
Na końcu szlaku czeka Laguna 69 – turkusowe jezioro u stóp skalnych ścian i lodowców. Tabliczka nad brzegiem podaje wysokość 4604 m n.p.m. Był to nasz nowy rekord – poprzedni ustanowiliśmy kilka miesięcy wcześniej na Tajumulco (4220 m) w Gwatemali.


Nad laguną było 8°C, a nocą temperatura spada tu poniżej zera. Woda przy brzegu jest tak przejrzysta, że widać każdy kamień na dnie.

Powrót i pożegnanie w Limie
Z laguny wróciliśmy tą samą drogą, jeszcze raz mijając mniejsze laguny pod ośnieżonymi szczytami.

Po wycieczce odebraliśmy bagaże z hostelu i pojechaliśmy dalej, do Limy. W stolicy Peru 17 czerwca się pożegnaliśmy: Patrycja ruszyła w stronę Arequipy i do końca lipca podróżowała po Peru i Boliwii, a ja zostałem w Limie jeszcze dwa dni. Po zmroku nie wychodziłem. 19 czerwca wyleciałem z Limy przez Madryt do Berlina, a 21 czerwca byłem już w Polsce.

Laguna 69 to w zasadzie jedyne miejsce w Peru, które zwiedziliśmy wspólnie. Na Peru zależało mi najbardziej z całej wyprawy, więc już wtedy postanowiłem, że w ciągu kilku kolejnych lat tu wrócę i dokończę to, co zaczęte.
Informacje praktyczne
Najważniejsze informacje w skrócie (stan na czerwiec 2024):
- Z Ekwadoru do Huaraz: nocny autobus z Cuenca do Peru jechał ponad 14 godzin zamiast planowanych 12 – granica przebiegła bez problemów, ale długo. Tego samego dnia nie da się dojechać do Huaraz, więc nocowaliśmy w Trujillo. Cała droga zajęła nam dwa dni.
- Autobusy w Peru: na dłuższych trasach wysoki standard i przystępne ceny. W wielu miastach jest kilka dworców, a przesiadka oznacza przejazd z jednego na drugi.
- Wycieczka do Laguny 69: 50 soli (53 zł) od osoby, do tego wejście do Parku Narodowego Huascarán – 30 soli (32 zł). Wycieczkę rezerwowaliśmy w Huaraz dzień wcześniej, pobudka była o 4:00. Na własną rękę nie wychodzi taniej, a zajmuje więcej czasu.
- Bagaże: zostawiliśmy w przechowalni w hostelu i odebraliśmy po powrocie z wycieczki.
- Szlak: ponad 14 km w obie strony i ponad 800 m przewyższenia, z Cebollapampy (ok. 3900 m) do Laguny 69 (4604 m). Po drodze mija się kilka mniejszych lagun, m.in. Lagunę Consuelo (4297 m).
- Pogoda w czerwcu: przez większość dnia chmury, ale bez deszczu. Nad laguną było 8°C, a nocą bywa poniżej zera.
- Pieniądze: sol przelicza się na złotówki prawie 1:1 (w czerwcu 2024 roku 1 sol = 1,06 zł).





















