
Święta Bożego Narodzenia 2023 spędziliśmy w drodze – w środku wielkiej podróży przez Amerykę Łacińską. Meksyk, Belize i Gwatemala, podobnie jak wszystkie kraje, które odwiedzaliśmy później, są chrześcijańskie, więc długo przed świętami zaczęliśmy widywać w miastach świąteczne ozdoby: choinki, szopki, dmuchane postacie, sztuczne bałwany, lampki czy skarpety na prezenty. Inaczej jednak spędza się święta tam, gdzie wielu ludzi nigdy nie widziało śniegu – klimat jest zupełnie inny, ale dołożono wszelkich starań, żeby mimo słońca i upału nikt nie zapomniał, jaką mamy porę roku.
Interaktywny Spis Treści
- Choinki pod palmami – Meksyk i Belize
- Wigilia w Antigua Guatemala
- Pierwszy dzień świąt – na ulicy
- „Quema de toritos” – płonące byki
Choinki pod palmami – Meksyk i Belize
W meksykańskim Chetumal, ostatnim mieście przed granicą z Belize, trafiliśmy na świąteczne miasteczko z domkami i choinką z zegarem, na koncert dzieci, a także na „lodowisko” – tyle że bez lodu.

Świetlne renifery i sanie Mikołaja stały też w Tulum, a na wyspie Caye Caulker w Belize choinka wyrosła na piasku przy plaży, obok baru Lazy Lizard.


Wielkie choinki i figury Mikołaja ustawiano na nadmorskich promenadach, szopki – z figurami w naturalnej wielkości, a wieczorami domy obwieszone kolorowymi lampkami świeciły jak u nas.



Wigilia w Antigua Guatemala
Dzień przed Wigilią w Lanquín słyszeliśmy głośno śpiewane, dobrze znane nam kolędy. Samą Wigilię spędziliśmy w drodze – do Antigua Guatemala, gdzie zostaliśmy ponad miesiąc na kursie hiszpańskiego, dotarliśmy dopiero 24 grudnia wieczorem. Nie mieliśmy jak przygotować choćby namiastki wieczerzy wigilijnej, ale i tak trafiliśmy – choć na krótko – do wspólnego stołu z gwatemalską rodziną, u której mieszkaliśmy.
Większość Gwatemalczyków to katolicy, a zaraz po nich protestanci. Wigilię spędza się w gronie bliskich, ale inaczej niż u nas: u naszych gospodarzy nie było zastawionego stołu – co jakiś czas każdy dostawał posiłek na talerzu. Była za to choinka i prezenty.

Pierwszy dzień świąt – na ulicy
Pierwszy dzień świąt wygląda zupełnie inaczej niż w Polsce – spędza się go na zewnątrz. W Antigua było pełno straganów z jedzeniem, a na placu głównym grały lokalne zespoły, m.in. na marimbie.

Przed katedrą przechadzały się olbrzymie kukły w kolorowych strojach, a wieczorem ulicami przeszła procesja z figurą Matki Boskiej, na czele której szli mężczyźni z krzyżami.

„Quema de toritos” – płonące byki
Procesja co jakiś czas zatrzymywała się na „podpalenie byka” – Quema de toritos. Zabawa wywodzi się z kultury hiszpańskiej: ktoś zakłada specjalnie przygotowaną konstrukcję owiniętą fajerwerkami, z maską byka na szczycie. Po jej odpaleniu przebrana osoba biega w tłumie, a ludzie uciekają. Kiedy fajerwerki zaczynają się wypalać, najodważniejsi podbiegają, żeby stuknąć się z bykiem głowami. Najpierw biegł płonący byk, za nim niesiono figurę Maryi, a dalej szła reszta procesji.
Zabawa trwa do późnej nocy, a w międzyczasie puszcza się duże fajerwerki – szczególnie dużo przy placu głównym. Całe ulice były zadymione, aż ciężko się oddychało. Bawiliśmy się świetnie i czuliśmy się jak na festynie.

Święta, uliczne jedzenie, początek kursu hiszpańskiego i sylwestra w Antigua pokazujemy też na filmie:
10:15

















