
Trzy dni po powrocie z Jordanii, pod koniec marca 2022 roku, ruszyliśmy na południe Polski, w Sudety. Plan był ambitny: przejść część Głównego Szlaku Sudeckiego – ze Świeradowa-Zdroju przez Góry Izerskie i Karkonosze aż do Karpacza, czyli ok. 65 km w trzy dni, z Wysoką Kopą i Śnieżką po drodze. Szliśmy we czwórkę – z Patrycją, Wiktorem i Karolem. Tuż przed wyjazdem pogoda się zepsuła: zamiast słońca i temperatur powyżej 10 °C prognozy pokazywały mróz i opady śniegu. Ostatecznie to pogoda miała ostatnie słowo – zamiast 65 km przeszliśmy ok. 47, a Śnieżka musi poczekać.
Interaktywny Spis Treści
- Dojazd: Jelenia Góra i Świeradów-Zdrój
- Dzień 1: przez Góry Izerskie do Szklarskiej Poręby (27 km)
- Dzień 2: Wodospad Kamieńczyka i śnieżyca pod Szrenicą (9 km)
- Dzień 3: Końskie Łby, Łabski Szczyt i powrót do Szklarskiej Poręby (10 km)
- Korona Gór Polski i podsumowanie
- Informacje praktyczne
Dojazd: Jelenia Góra i Świeradów-Zdrój
W środę 30 marca rano dojechaliśmy z Wrocławia do Jeleniej Góry. Do autobusu do Świeradowa-Zdroju zostały nam trzy godziny, więc zdążyliśmy zjeść śniadanio-obiad w gruzińskiej knajpie i przejść się po starówce. Trzy godziny później do naszego apartamentu w Świeradowie-Zdroju dojechała reszta ekipy. Pierwszy dzień był organizacyjny – po miłym wieczorze przygotowaliśmy się (także mentalnie) na trzy dni wędrówki.
Świeradów-Zdrój to miejscowość, w której zaczyna się Główny Szlak Sudecki – czerwony szlak o długości ok. 440 km, prowadzący przez całe polskie Sudety aż do Prudnika. My zamierzaliśmy przejść jego początek: przez Góry Izerskie i Karkonosze do Karpacza.

Dzień 1: przez Góry Izerskie do Szklarskiej Poręby (27 km)
W czwartek 31 marca od rana widoczność była słaba. Startowaliśmy z wysokości 468 m n.p.m. i im wyżej, tym było gorzej – z punktów widokowych nici. Temperatura po pewnym czasie spadła poniżej zera, a w śnieg regularnie można było wpaść powyżej kolan. Na szlaku minęliśmy zaledwie kilka osób, więc ścieżka nie była wydeptana i szło się trudniej.

Pierwszym punktem był Stóg Izerski z górną stacją kolei gondolowej ze Świeradowa. Schronisko na Stogu Izerskim było jednak zamknięte, podobnie jak później schronisko na Wysokim Kamieniu – na ciepły posiłek po drodze nie było co liczyć.

Dalej szlak prowadzi grzbietem przez Polanę Izerską i punkt widokowy Młaki, z którego tego dnia widać było jedynie mgłę.


Najważniejszym szczytem dnia była Wysoka Kopa (1126 m n.p.m.) – najwyższy szczyt Gór Izerskich, należący do Korony Gór Polski. Dalej minęliśmy skały Zwaliska za dawną kopalnią kwarcu „Stanisław” i weszliśmy na Wysoki Kamień (1058 m n.p.m.).



Po przejściu ok. 27 km dotarliśmy do Szklarskiej Poręby – zmęczeni i z przemoczonymi butami.
Dzień 2: Wodospad Kamieńczyka i śnieżyca pod Szrenicą (9 km)
Drugiego dnia (1 kwietnia) planowaliśmy dojść do schroniska „Odrodzenie” na Przełęczy Karkonoskiej – ok. 18 km. Ze Szklarskiej Poręby weszliśmy do Karkonoskiego Parku Narodowego (wstęp 8 zł) i po drodze zahaczyliśmy o Wodospad Kamieńczyka (osobno 10 zł). Do samego wodospadu podchodzi się wąskim skalnym wąwozem, w kasku – zimą, w lodzie i śniegu, wyglądał wyjątkowo.



Aż do schroniska na Hali Szrenickiej warunki były znośne, a ścieżka wydeptana. W menu schroniska pierogi ruskie zostały przemianowane na ukraińskie – znak czasów, kilka tygodni po wybuchu wojny w Ukrainie.


Problemy zaczęły się w okolicy Szrenicy (1362 m n.p.m.). Mieliśmy jeszcze sporo czasu, więc po krótkiej przerwie w schronisku „Szrenica” ruszyliśmy dalej w stronę celu. Coraz gorsza widoczność i śnieżyca z silnym wiatrem sprawiły jednak, że mniej więcej na wysokości Twarożnika, po wspólnej naradzie, zdecydowaliśmy się zawrócić i przenocować w schronisku na Szrenicy. Tam też opracowaliśmy alternatywny plan – bez zdobywania Śnieżki.


Tego dnia przeszliśmy tylko 9 km, a najniższa temperatura, jakiej doświadczyliśmy, wynosiła −7/−8 °C – odczuwalna była dwukrotnie niższa. Dla mnie był to pierwszy nocleg w schronisku górskim. Wieczorem mgła trochę się podniosła, a w schronisku mogliśmy spróbować wielu regionalnych piw – łącznie z piwem „Szrenica”.


Dzień 3: Końskie Łby, Łabski Szczyt i powrót do Szklarskiej Poręby (10 km)
Trzeciego dnia (2 kwietnia) najpierw zeszliśmy pod skały Końskie Łby – niestety we mgle w ogóle nie było ich widać – i wróciliśmy pod schronisko na Szrenicy.


Dalej poszliśmy czerwonym szlakiem, którego kawałek prowadzi po czeskiej stronie granicy. Za Mokrą Przełęczą skręciliśmy w szlak zielony do Schroniska pod Łabskim Szczytem.



Dopiero od schroniska widoczność zaczęła się poprawiać – pierwszy raz na całej trasie była na tyle dobra, żeby cokolwiek zobaczyć.

Do Szklarskiej Poręby zeszliśmy szlakiem żółtym, obok Kukułczych Skał – tego dnia wyszło ok. 10 km.


Do Karpacza pojechaliśmy już tylko dlatego, że mieliśmy tam zarezerwowany nocleg. Następnego dnia, w niedzielę 3 kwietnia, w końcu wyszło słońce – ale my wracaliśmy już do domu.

Korona Gór Polski i podsumowanie
Wszyscy należymy do Klubu Zdobywców Korony Gór Polski – idea polega na wejściu na najwyższe (czasem najbardziej reprezentatywne) szczyty wszystkich 28 pasm górskich w Polsce. Dla mnie i Patrycji Wysoka Kopa była drugą oficjalną pieczątką w książeczce, po Rysach. Gdybym miał książeczkę od zawsze, byłyby w niej jeszcze Śnieżka i Tarnica – wciąż mało, ale mamy czas.
Szkoda niezrealizowanego celu, ale wygrał rozsądek – ostatecznie przeszliśmy ok. 47 km. Dla nas było to zupełnie nowe doświadczenie, bo nigdy wcześniej nie wędrowaliśmy w takiej aurze. Nie poddajemy się – następnym razem zdobędziemy Śnieżkę, a nawet więcej.
Informacje praktyczne
- Trasa: Główny Szlak Sudecki (czerwony, ok. 440 km) zaczyna się w Świeradowie-Zdroju. Nasz plan: Świeradów-Zdrój – Szklarska Poręba – Przełęcz Karkonoska – Karpacz, ok. 65 km w 3 dni. Przeszliśmy ok. 47 km: 27 km pierwszego dnia, 9 km drugiego i 10 km trzeciego.
- Dojazd: do Świeradowa-Zdroju dojechaliśmy autobusem z Jeleniej Góry.
- Opłaty (2022): wstęp do Karkonoskiego Parku Narodowego – 8 zł, Wodospad Kamieńczyka – 10 zł.
- Schroniska: pod koniec marca 2022 schroniska na Stogu Izerskim i na Wysokim Kamieniu były zamknięte; czynne były m.in. schronisko na Hali Szrenickiej i „Szrenica”, w którym nocowaliśmy. Przed zimowym wyjazdem warto sprawdzić, które obiekty są otwarte.
- Warunki zimowe: pod koniec marca w Sudetach wciąż może być pełna zima – mróz, śnieg powyżej kolan, słaba widoczność i silny wiatr na grzbietach. Przydają się nieprzemakalne buty (nasze pierwszego dnia przemokły) i gotowość do zmiany planu.










