Interaktywny spis treści
Krótki wstęp
Bieszczady były naszym bezpośrednim przystankiem przed Ukrainą i zarazem pierwszym z celów wyprawy „Kierunek Ukraina” (całą jej trasę podsumowałem we wpisie Ukraina 2017 w pigułce). Wyruszyliśmy 1 lipca 2017, zaledwie dwa dni po powrocie z rowerowej wycieczki do Piramidy w Rapie. Z Michałem jechaliśmy pociągiem z Olsztyna, a Wiktor z Torunia – spóźnił się jednak na pociąg i dojechał kilka godzin po nas. W pociągu poznaliśmy Ukraińca Ivana, a wysiadając, zapomnieliśmy zabrać naszych kart do gry – Ivan odesłał je nam później pocztą do Lwowa. Na samym początku miałem też lekkiego pecha: mrożona pizza kupiona w sklepie ukruszyła mi ząb, bo trafił się w niej twardy kawałek plastiku. Michał jadł „taką samą”, ale wadę miała tylko moja – na szczęście po powrocie z wyprawy dostałem od producenta odszkodowanie.
Pierwszym przystankiem był Rzeszów, gdzie przenocował nas Michał – mój kumpel z Olsztyna, który studiował w Rzeszowie. Wieczorem oprowadził nas po mieście, a 2 lipca pojechaliśmy autobusem do Polańczyka – naszej górskiej bazy wypadowej, gdzie przebywała rodzina Wiktora. Ten dzień przywitał nas niezbyt ciekawą pogodą (padał deszcz), ale pod koniec dnia na szczęście zrobiło się ładniej. Najpierw poszliśmy coś zjeść do jednej z miejscowych knajp – i tam z kolei chcieli mi obrzydzić moją ulubioną potrawę: pierwszy raz w życiu w lokalu gastronomicznym zamiast własnoręcznie przygotowanej pizzy dostałem podgrzaną sklepową, skandal! Potem udaliśmy się popływać w Jeziorze Solińskim. Poprawa pogody była pozytywną prognozą na kolejny dzień, na który mieliśmy sporo planów (czytaj dalej).
Film z tej części wyprawy (na górze wpisu) nagrywaliśmy z Michałem kamerkami Xiaomi Yi Action – niestety przez obudowę ochronną dźwięk nie jest najlepszej jakości.
Połonina Caryńska (Kruhly Wierch)
Informacje o szlaku
Trzeciego dnia z samego rana wraz z tatą Wiktora pojechaliśmy do Ustrzyk Górnych. Tam też zostawiliśmy auto na parkingu przy szlaku na Połoninę Caryńską, przy schronisku Kremenaros PTTK. Oglądaj film powyżej od 1:32. Kupiłem również książeczkę, aby zbierać pieczątki (starą gdzieś zgubiłem i nie odnajdę), zapłaciliśmy za wstęp i ruszyliśmy w drogę. Pieczątki można było znaleźć zarówno w schronisku, jak i w punkcie kasowo-informacyjnym (zaraz przy parkingu).
- Start – Ustrzyki Górne (parking)
- Cel – Połonina Caryńska
- Kolor szlaku – czerwony (Główny Szlak Beskidzki)
- Najwyższy punkt – Kruhly Wierch (1297 m n.p.m)
- Najniższy punkt – 650 m n.p.m
- Długość trasy – 9 km
- Czas na szlaku – 12:00 – 16:00 (4 godziny)
Mapa trasy
Dalszy etap
Na tej trasie przeszliśmy ponad 9 km Głównego Szlaku Beskidzkiego, z czego większość drogi prowadziła przez las. W poprzednie dni regularnie padało, zatem mieliśmy trochę błota, ale nie było tak źle. Zarówno podczas wejścia, jak i zejścia minęliśmy duże wiaty wyposażone w ławy i stół, gdzie można zatrzymać się na krótki odpoczynek. Marsz zaczęliśmy z poziomu mniej więcej 650 m n.p.m, a następnie osiągnęliśmy wysokość 1234 m n.p.m na Połoninie Caryńskiej, aż doszliśmy na najwyższy punkt na trasie – szczyt Kruhly Wierch (1297 m n.p.m). Z połoniny widać rozległą piękną panoramę. Przy odrobinie szczęścia można z niej zaobserwować nawet odległe Tatry.
Zejście ze szlaku
Wyszliśmy w miejscowości Brzegi Górne, gdzie na samym początku lasu znajduje się Cmentarz greckokatolicki. Można zaobserwować tam ocalałe nagrobki mieszkańców tych terenów. W 1946 roku, po przejęciu obszaru przez Polskę, ludność wysiedlono do ZSRR, a wioskę z cerkwią zniszczono, więc cmentarz jest największą pozostałością przedwojennych czasów. Po zejściu ze szlaku musieliśmy z Michałem poczekać, aż Wiktor razem ze swoim tatą podjadą około 8 km autostopem do miejsca zaparkowania auta w Ustrzykach Górnych. Poszło sprawnie i po chwili ktoś zabrał ich swoim samochodem. Wkrótce przyjechali po nas, abyśmy wspólnie mogli udać się na najwyższy szczyt Bieszczad w Polsce – Tarnicę (1346 m) – czytaj dalej.
Tarnica
Informacje o szlaku
Na Tarnicę postanowiliśmy wybrać się od dosyć popularnej strony – od miejscowości Wołosate. Oglądaj film powyżej od 6:58. Auto zaparkowaliśmy gdzieś przy drodze, a przy kasie biletowej przybiliśmy kolejną pieczątkę do książeczki PPTK.
- Start – Wołosate
- Cel – Tarnica
- Kolor szlaku – niebieski/żółty
- Najwyższy punkt – Tarnica (1346 m n.p.m)
- Najniższy punkt – 730 m n.p.m (punkt informacyjno-kasowy)
- Długość trasy – 9 km
- Czas na szlaku – 17:00 – 20:30 (3,5 godziny)
Dalszy etap
Trasa w jedną stronę z tego punktu to około 4,3 km, z czego większość prowadzi przez las. Trasa również jest niezbyt wymagająca, a pierwsze i ostatnie rozdroże znajduje się na Przełęczy Krygowskiego, gdzie krzyżują się dwa szlaki – niebieski (do tej pory przez nas używany) i żółty, prowadzący na szczyt. Tarnica (1346 m – Bieszczady Zachodnie) należy do Korony Gór Polski, lecz najwyższa góra Bieszczad leży na Ukrainie – Pikuj (1408 m – Bieszczady Wschodnie). Można zresztą zauważyć go z Tarnicy – jest to tylko 33 km w linii prostej. Tym razem wróciliśmy dokładnie tą samą trasą do Wołosatego (łącznie 9 km w dwie strony). Szkoda, gdyż kuszącą opcją był powrót żółtym szlakiem do Ustrzyków Górnych. Robiło się jednak coraz później, a jeszcze dodatkowo musielibyśmy wrócić po auto.
Mapa trasy
Co dalej?
Kolejnego dnia wyruszyliśmy na Ukrainę, a konkretnie do Lwowa! Pierwotnie chcieliśmy dojechać autostopem już do granicy, ale ostatecznie zawiózł nas tam tata Wiktora – autostop zaczął się dopiero w Krościenku. Artykuł z kontynuacji podróży znajduje się tutaj. Zapraszam serdecznie :).




















