
W maju 2017 roku wybraliśmy się z Michałem na dwudniową wyprawę rowerową: pociągiem z Olsztyna do Malborka, a z powrotem rowerami – przez Powiśle, okolice Jerzwałdu, Miłomłyn i Łuktę. Wyszło 130 km i jeden nocleg pod namiotem. Po drodze dwa razy przebiliśmy dętkę, raz pojechaliśmy w złą stronę i trzeba było się cofać, a na części trasy nie było zasięgu. Były też pola kwitnącego rzepaku, jeziora, lasy i stare wiejskie zabudowania. Do Olsztyna dojechaliśmy kilka godzin później, niż planowaliśmy.
Interaktywny Spis Treści
- Pociągiem z rowerami do Malborka
- Przez Powiśle: rzepak, ceglane kościoły i dwór w Cieszymowie
- Stary Dzierzgoń i nocleg pod namiotem
- Bruk, las i dwie przebite dętki
- Rzepak, Boreczno i Miłomłyn nad Kanałem Elbląskim
- Lasami do Łukty
- Przez Warmię do Olsztyna
- Informacje praktyczne
Pociągiem z rowerami do Malborka
Wyjechaliśmy w czwartek 25 maja 2017 roku. Krótko po 13:30 ruszyliśmy z rowerami pociągiem z dworca Olsztyn Główny, a o wpół do czwartej byliśmy w Malborku. Słynnego zamku krzyżackiego – największego ceglanego zamku na świecie, wpisanego na listę UNESCO – tym razem nie zwiedzaliśmy. Malbork odwiedziłem rok później, podczas Kortowskiego Rajdu Autostopowego. Z dworca od razu ruszyliśmy na południowy wschód.
Przez Powiśle: rzepak, ceglane kościoły i dwór w Cieszymowie
Pierwszy odcinek prowadził przez Powiśle – płaską, rolniczą okolicę na wschód od Wisły i Nogatu, która dziś należy jeszcze do województwa pomorskiego. Przez Pijaki dojechaliśmy w okolice Starego Targu. Jechaliśmy wąskimi asfaltami między polami rzepaku, który pod koniec maja kwitł na żółto.

Po drodze mijaliśmy ceglane kościoły i stare zabudowania gospodarcze. Drogi były różne – od nowego asfaltu po popękane, wąskie drogi, które pamiętają starsze pokolenia.
Wieczorem przez Balewo, Krasną Łąkę i Linki dojechaliśmy do Cieszymowa Wielkiego. Nad stawem stoi tam stary dwór, a obok niego ośmioboczny budynek z muru pruskiego, kryty strzechą.
Stary Dzierzgoń i nocleg pod namiotem
Po ósmej wieczorem byliśmy w Starym Dzierzgoniu. We wsi minęliśmy bar „Gabi” z drewnianym szyldem.
Zmierzchało, kiedy przejechaliśmy przez wieś Bądze. Namiot rozbiliśmy za nią, w wysokiej trawie na skraju lasu. Było to świetne miejsce na biwak.

Bruk, las i dwie przebite dętki
Rano, w piątek 26 maja, zwinęliśmy namiot i ruszyliśmy dalej na wschód, w stronę Jerzwałdu. Część drogi prowadziła przez las po starym bruku.

Tego przedpołudnia dwa razy przebiliśmy dętkę – w odstępie niespełna godziny. Za pierwszym razem na leśnym bruku, za drugim już na asfalcie we wsi.
W południe zrobiliśmy dłuższy postój nad jeziorem z drewnianym pomostem, łódkami i jachtem przy brzegu.
Rzepak, Boreczno i Miłomłyn nad Kanałem Elbląskim
Po wpół do drugiej minęliśmy Dobrzyki. Dalej jechaliśmy m.in. polną drogą przez środek kwitnącego rzepaku i odpoczywaliśmy nad oczkiem wodnym między polami.
Przez Boreczno, położone nad jeziorem, dojechaliśmy po czwartej do Miłomłyna.

Brązowa tablica przy wjeździe pokazuje kościół św. Bartłomieja, śluzę Miłomłyn i szlak Kanału Elbląskiego. Kanał zbudowano w latach 1844–1860 i łączy on Ostródę i Iławę z Elblągiem. Najbardziej znane są jego pochylnie, na których statki przejeżdżają na wózkach po szynach przez ląd.
Lasami do Łukty
Z Miłomłyna pojechaliśmy na wschód leśnymi drogami, obok składów drewna i przez wieś Tabórz nad jeziorem. Po siódmej wieczorem byliśmy w Łukcie.
W Łukcie zrobiliśmy przerwę na lody. Do Olsztyna zostało wtedy jeszcze ok. 30 km.
Przez Warmię do Olsztyna
Z Łukty do Olsztyna prowadzi droga wojewódzka nr 527. Kilka kilometrów za Łuktą stoi brązowa tablica „Warmia – granica historyczna”. Od tego miejsca jechaliśmy już przez historyczną Warmię, do której należy też Olsztyn. Chwilę później przejechaliśmy most nad leśną rzeką.
Przez Stękiny, Wrzesinę, Giedajty i Warkały dojechaliśmy do Olsztyna o wpół do dziesiątej wieczorem.
Informacje praktyczne
- Pociąg z rowerem: z Olsztyna do Malborka jeździ pociąg regionalny, przejazd trwa ok. 2 godzin. Za rower kupuje się osobny bilet, a liczba miejsc na rowery w wagonie jest ograniczona.

- Trasa: 130 km z Malborka do Olsztyna bocznymi drogami da się przejechać w dwa dni z jednym noclegiem. Na trasie są odcinki starego bruku i polnych dróg, więc lepiej sprawdzi się rower trekkingowy albo górski niż szosowy.
- Nawigacja: w lasach i między wsiami zdarzają się miejsca bez zasięgu telefonu – pobierz mapę offline przed wyjazdem.
- Biwak: w lesie można nocować tylko w wyznaczonych miejscach, m.in. w ramach programu Lasów Państwowych „Zanocuj w lesie”. Na łące zapytaj właściciela terenu.
- Naprawy: weź zapasową dętkę, łatki, łyżki do opon i pompkę. W małych wsiach na trasie nie ma serwisów rowerowych.
- Zamek w Malborku: jeśli chcesz go zwiedzić, zaplanuj na to osobny dzień albo przyjedź rano – zwiedzanie z przewodnikiem trwa ok. 3 godzin.
- Więcej rowerem: rowerem po Warmii i Mazurach – wyprawy z Olsztyna i rowerem do Piramidy w Rapie. Sam Olsztyn opisałem we wpisie Olsztyn – co zobaczyć.










































