Przejdź do treści Przejdź do panelu bocznego Przejdź do stopki
Miejsce: Europa  Hiszpania, PortugaliaRok podróży: 2023

Krótko po festiwalu Pol’and’Rock, w dniach 10–24 sierpnia 2023 roku, wyruszyliśmy z Patrycją na dwutygodniową wyprawę po Hiszpanii i Francji. Zaczęliśmy w Portugalii, w Porto, ale na zwiedzanie przeznaczyliśmy tylko pół dnia – chcieliśmy jak najszybciej dotrzeć do kolegi, który był wtedy na północy Hiszpanii, w górach Picos de Europa. Przemieszczać się mieliśmy głównie autostopem. To pierwsza część relacji: Porto, Galicja, Picos de Europa i Bilbao. Druga część – południe Francji i powrót – jest we wpisie Autostopem po południu Francji.

Interaktywny Spis Treści

  1. Trasa całej wyprawy
  2. Porto w pół dnia
  3. Autostopem przez Galicję – Santiago de Compostela i nocleg pod Lugo
  4. Park Narodowy Picos de Europa – jeziora Covadonga
  5. Bilbao – Guggenheim i stare miasto
  6. Informacje praktyczne

Trasa całej wyprawy

W dwa tygodnie przejechaliśmy kawał zachodniej Europy, mniej więcej połowę nocy spędzając w namiocie:

  • 10–11.08 – Porto, potem autostopem do Hiszpanii (Tui) i dalej przez Galicję,
  • 12–13.08 – Caldas de Reis, Santiago de Compostela i Lugo (nocleg na dziko),
  • 13–16.08 – kemping Covadonga w Parku Narodowym Picos de Europa, jeziora Covadonga i szlak górski, Cangas de Onís,
  • 16–18.08 – Bilbao,
  • 19–22.08 – Francja: Bajonna, Tuluza, Montpellier i jezioro Lac du Salagou,
  • 22–24.08 – powrót autostopem, BlaBlaCarem przez Lyon i Fryburg oraz Flixbusem do Polski.

Wróć do spisu treści


Porto w pół dnia

Na Porto mieliśmy tylko pół dnia, więc zobaczyliśmy najważniejsze miejsca w centrum. Najbardziej znanym widokiem miasta jest dwupoziomowy, żelazny most Ponte Dom Luís I nad rzeką Douro, z którego rozciąga się panorama starych dzielnic na zboczach.

Koniecznie trzeba zajrzeć do hali dworca São Bento – jej ściany pokrywają tysiące niebiesko-białych płytek azulejos, przedstawiających sceny z historii Portugalii.

Ciekawostką jest McDonald’s Imperial – restauracja w dawnej kawiarni, z witrażami i żyrandolami, nazywana jednym z najpiękniejszych McDonald’sów na świecie. Kawałek dalej, na końcu alei Avenida dos Aliados, stoi ratusz z wysoką wieżą zegarową.

Zajrzeliśmy też na stary cmentarz Cemitério da Lapa z ozdobnymi kaplicami grobowymi, a spacerując ulicami trafialiśmy na kolejne kościoły z fasadami z azulejos.

Wróć do spisu treści


Autostopem przez Galicję – Santiago de Compostela i nocleg pod Lugo

Po południu wyjechaliśmy z Porto i z Póvoa de Varzim zaczęliśmy łapać stopa w stronę Hiszpanii. Na początku szło obiecująco – pierwszego dnia przejechaliśmy około 200 km, jadąc wzdłuż granicy portugalsko-hiszpańskiej, aż do Tui i dalej w głąb Galicji. Wtedy uważaliśmy to za średni wynik – jak się okazało, był to nasz najlepszy dzień autostopu w Hiszpanii. Za granicę zabrał nas kierowca z Portugalii, a ogólnie stopowanie szło tu zdecydowanie gorzej niż kiedyś mi we Włoszech.

W Galicji kilka razy przecinaliśmy Camino de Santiago – drogę pielgrzymów do Santiago de Compostela. Jedną noc spędziliśmy nawet w schronisku dla pielgrzymów, a rano ruszyliśmy dalej z Caldas de Reis.

Dalej było już tylko gorzej. Kierowca podwiózł nas na dworzec w Padrón, skąd pociągiem dojechaliśmy do Santiago de Compostela. Tam straciliśmy mnóstwo czasu na łapaniu stopa i ostatecznie wsiedliśmy w autobus do Lugo. Od tej pory, żeby nie tracić całych dni, po Hiszpanii jeździliśmy już tylko płatnym transportem publicznym.

Pod Lugo spaliśmy na dziko w namiocie – trzeba było odejść kawałek od centrum, ale za to było spokojnie. Dotarcie do Picos de Europa zajęło nam w sumie trzy dni, o jeden dłużej, niż zakładaliśmy.

Wróć do spisu treści


Park Narodowy Picos de Europa – jeziora Covadonga

Celem pierwszej części wyprawy był kemping Covadonga w Asturii, na skraju Parku Narodowego Picos de Europa. Na miejscu okazało się, że kolega z różnych względów postanowił zakończyć swoją podróż i wrócić do Polski, więc widzieliśmy się tylko jeden wieczór. My zostaliśmy w parku jeszcze dwa dni. Kemping był przyzwoity: ze stołówką, małym sklepikiem i dużą liczbą pryszniców.

Nad jeziora Lagos de Covadonga dojeżdża się autobusem – po drodze mijaliśmy kamienne domy w Soto de Cangas i różową bazylikę Santa María la Real de Covadonga. Autobus pokonuje około 1100 m przewyższenia, a na górze panują zupełnie inne warunki: niższa temperatura i regularna mgła.

Wokół jezior rozciągają się zielone doliny, wapienne skały i pastwiska, na których swobodnie chodzą krowy – często tuż przy ścieżce.

Wieczorami gotowaliśmy na kempingu na kuchence turystycznej – tak wyglądał nasz typowy obiad w czasie tej wyprawy.

Następnego dnia wróciliśmy w góry na szlak w okolicy jezior. Po drodze zajrzeliśmy do kamiennej chatki pasterskiej i minęliśmy pozostałości dawnej kopalni z wagonikami.

Najwyższe szczyty pasma mają około 2650 m, my chodziliśmy w niższych partiach, na wysokości 1200–1300 m – wyżej i tak nic byśmy nie zobaczyli, bo widoczność ograniczała mgła. Park narodowy jest jednak zdecydowanie wart odwiedzenia, najlepiej w lipcu, kiedy jest najcieplej.

Przed wyjazdem do Bilbao zatrzymaliśmy się jeszcze w Cangas de Onís przy rzymskim moście nad rzeką Sella.

Wróć do spisu treści


Bilbao – Guggenheim i stare miasto

Kolejnym przystankiem było Bilbao, gdzie gościł nas Guillem, poznany na Work & Travel w USA. Zostaliśmy dwa dni: w pierwszy zwiedziliśmy główne atrakcje (na nie wystarczy jeden dzień), a w drugi pojechaliśmy na plażę pod miastem – było wtedy 36 stopni. Zaczęliśmy od stadionu San Mamés, na którym gra Athletic Bilbao.

Symbolem miasta jest Muzeum Guggenheima – przed wejściem stoi kwiatowa rzeźba psa Puppy, a od strony rzeki ogromny pająk Maman.

Na starym mieście (Casco Viejo) przeszliśmy się wąskimi uliczkami z przeszklonymi balkonami i zajrzeliśmy pod gotycką katedrę św. Jakuba. Dobry widok na miasto i rzekę jest z mostu Puente de La Salve przy muzeum.

Z Bilbao ruszyliśmy dalej, do Francji – ciąg dalszy wyprawy (Bajonna, Pireneje, Tuluza, Montpellier i jezioro Lac du Salagou) opisuję w drugiej części relacji: Autostopem po południu Francji.

Wróć do spisu treści


Informacje praktyczne

  • Autostop w Hiszpanii – okazał się niewypałem: pierwszego dnia ok. 200 km, potem coraz gorzej, aż przesiedliśmy się na płatny transport. Więcej o tym, jak poszło nam we Francji, i nasze wnioski – w drugiej części relacji.
  • Transport publiczny na północy Hiszpanii – jest słabo rozwinięty: odcinek ok. 300 km pokonywaliśmy cały dzień, przesiadając się z autobusu do autobusu.
  • Kemping Covadonga – 22 euro za dwie osoby z namiotem (2023), za więcej osób dodatkowe opłaty; jest stołówka, sklepik i dużo pryszniców.
  • Autobus nad Lagos de Covadonga – bilet dzienny 9 euro (2023). Na górze jest dużo chłodniej i często mgliście, więc warto mieć ciepłą bluzę.
  • Noclegi – mniej więcej połowę nocy spędziliśmy w namiocie (kempingi i jedna noc na dziko), raz w schronisku dla pielgrzymów na Camino.
  • Pogoda i język – w sierpniu temperatury dochodziły do 40 stopni (poza górami). Po angielsku w Hiszpanii mówi się słabo.
  • Inne wpisy z Hiszpanii: Andaluzja w pigułce, Alicante i Costa Blanca zimą.

Wróć do spisu treści


Galeria zdjęć

Spodobał Ci się artykuł?

Zostań ze mną w podróży – obserwuj mnie tam, gdzie lubisz najbardziej.