Przejdź do treści Przejdź do panelu bocznego Przejdź do stopki
Miejsce: Europa  FrancjaRok podróży: 2023

To druga część naszej sierpniowej wyprawy 2023 – po Porto, Galicji, Picos de Europa i Bilbao (opisanych w pierwszej części relacji) przyszła pora na południe Francji. Była to nasza pierwsza wizyta we Francji: przez Bajonnę i wzdłuż Pirenejów dojechaliśmy do Tuluzy, potem do Montpellier i nad jezioro Lac du Salagou, a stamtąd – trochę autostopem, trochę BlaBlaCarem i Flixbusem – wróciliśmy do Polski. Na końcu wpisu podsumowujemy, jak sprawdził się autostop w Hiszpanii i we Francji.

Interaktywny Spis Treści

  1. Z Bilbao do Francji – Bajonna i Pireneje
  2. Tuluza wieczorem
  3. Montpellier w pół dnia
  4. Jezioro Lac du Salagou
  5. Powrót – autostopem pod Lyon i przez Fryburg
  6. Autostop w Hiszpanii i we Francji – nasze wnioski
  7. Informacje praktyczne

Z Bilbao do Francji – Bajonna i Pireneje

Z Bilbao za granicę, do Bajonny, dostaliśmy się rano Flixbusem – po tym, jak w Hiszpanii autostop zupełnie nam nie szedł, nie chcieliśmy ryzykować kolejnego straconego dnia.

Z Bajonny ruszyliśmy już autostopem w stronę Tuluzy i tym razem poszło dużo lepiej: dojechaliśmy na dwa razy, z przesiadką w Tarbes, jadąc wzdłuż Pirenejów.

Wróć do spisu treści


Tuluza wieczorem

Do Tuluzy dotarliśmy po południu, a miasto zwiedzaliśmy wieczorem – i to wystarczyło, żeby zobaczyć większość głównych atrakcji. Tuluzę nazywa się „różowym miastem” od ceglanych kamienic i kościołów, które w zachodzącym słońcu nabierają ciepłego koloru.

Dzień zakończyliśmy nad Garonną, gdzie o zachodzie słońca w wodzie odbijał się diabelski młyn.

Wróć do spisu treści


Montpellier w pół dnia

Następnego dnia tanim połączeniem pojechaliśmy do Montpellier. Po drodze minęliśmy słynną średniowieczną twierdzę w Carcassonne – niestety tylko z okna.

Na Montpellier znów mieliśmy tylko pół dnia. Zaczęliśmy od głównego placu, Place de la Comédie, z fontanną Trzech Gracji, a na starym mieście trafiliśmy na zabawny mural, na którym znane postacie przedstawiono jak świętych.

Zobaczyliśmy też katedrę św. Piotra z charakterystycznym wejściem między dwiema stożkowymi wieżami i łuk triumfalny Arc de Triomphe, za którym zaczyna się park Promenade du Peyrou – z pomnikiem konnym Ludwika XIV, klasycystycznym pawilonem wodnym i widokiem na dachy miasta.

Wróć do spisu treści


Jezioro Lac du Salagou

Z Montpellier pojechaliśmy w stronę jeziora Lac du Salagou. Z dworca w Clermont-l’Hérault czekała nas jeszcze godzina marszu do kempingu – już po zachodzie słońca. Miejsce okazało się znane głównie Francuzom, obcokrajowców prawie nie widzieliśmy.

Kemping miał cztery gwiazdki: basen, wiele organizowanych atrakcji i bar, w którym wieczorami odbywały się imprezy, np. karaoke. Wychodząc z kempingu, szło się prosto nad jezioro otoczone charakterystyczną czerwoną ziemią – wokół panowały cisza, spokój i piękne widoki. To był ostatni punkt naszej wyprawy.

Kemping opuściliśmy przed świtem, bo goniły nas terminy – w określony dzień musieliśmy dotrzeć na festiwal muzyczny w Szczecinku.

Wróć do spisu treści


Powrót – autostopem pod Lyon i przez Fryburg

Z Montpellier znów łapaliśmy stopa – najpierw do Nîmes, potem dalej na północ, prawie pod Lyon, jadąc wzdłuż gór.

Kiedy jednak na długo utknęliśmy na parkingu przy autostradzie, postanowiliśmy dalej jechać BlaBlaCarem. Następnego ranka byliśmy przy dworcu Perrache w Lyonie, skąd przejechaliśmy przez granicę do Fryburga Bryzgowijskiego w Niemczech. Zanim wsiedliśmy we Flixbusa do Polski, odpoczęliśmy w parku Seepark nad jeziorem.

Wróć do spisu treści


Autostop w Hiszpanii i we Francji – nasze wnioski

Autostopem jeździmy od lat – od wyprawy na Ukrainę w 2017 roku po Kortowski Rajd Autostopowy – ale ta podróż była pod tym względem wyjątkowo trudna:

  • Hiszpania – autostop okazał się niewypałem. Pierwszego dnia, wyjeżdżając z Portugalii, przejechaliśmy ok. 200 km, potem było już tylko gorzej i straciliśmy mnóstwo czasu, więc po Hiszpanii jeździliśmy płatnym transportem. Ten z kolei na północy kraju jest słabo rozwinięty – odcinek ok. 300 km pokonywaliśmy cały dzień, przesiadając się z autobusu do autobusu.
  • Francja – o wiele lepiej, choć też nie zawsze łatwo: z Bajonny do Tuluzy dojechaliśmy na dwa razy, z Montpellier prawie pod Lyon, ale na parkingu przy autostradzie utknęliśmy na długo.
  • Plan B – kiedy goni czas, warto mieć pod ręką Flixbusa i BlaBlaCar; w Hiszpanii przydały się też pociągi i autobusy regionalne.
  • Język – w Hiszpanii po angielsku mówi się słabo, we Francji trochę lepiej.
  • Noclegi – mniej więcej połowę nocy spędziliśmy w namiocie (kempingi i jedna noc na dziko), raz w schronisku dla pielgrzymów, a w Bilbao u Guillema.

Nie wszystko z zaplanowanych miejsc udało się zobaczyć – zabrakło czasu na wybrzeże Francji. Przez większość wyjazdu mieliśmy za to dobrą pogodę.

Wróć do spisu treści


Informacje praktyczne

  • Bilbao → Bajonna – Flixbus; dalej autostopem przez Tarbes do Tuluzy (ok. pół dnia).
  • Tuluza → Montpellier – tanie połączenie transportem publicznym; na zwiedzanie Montpellier wystarczy pół dnia.
  • Lac du Salagou – z Montpellier do Clermont-l’Hérault, stamtąd ok. godziny pieszo do kempingu. Czterogwiazdkowy kemping kosztował 29 euro za miejsce dla dwóch osób (sierpień 2023).
  • Pogoda – w sierpniu temperatury dochodziły do 40 stopni – w upał przyda się dużo wody i nakrycie głowy, zwłaszcza przy łapaniu stopa.

Wróć do spisu treści


Spodobał Ci się artykuł?

Zostań ze mną w podróży – obserwuj mnie tam, gdzie lubisz najbardziej.