
Okolice Alicante kojarzą się głównie z plażami i wieżowcami Benidormu, ale wystarczy odjechać kilkadziesiąt kilometrów w głąb lądu, żeby znaleźć się wśród gór i kolorowych wąwozów – po walencjańsku barranc. W 2022 roku przeszedłem tu trzy szlaki: dwa w lutym, w czasie pobytu u siostry, i jeden w listopadzie, już z Patrycją. Zimą chodzi się tu bardzo przyjemnie – w słońcu jest kilkanaście stopni.
Interaktywny Spis Treści
- Barranc de les Salines – kolorowy wąwóz
- Senda del Barranc dels Tarongers i Bocairent
- Sierra del Cid – z widokiem na Alicante
- Informacje praktyczne
Barranc de les Salines – kolorowy wąwóz
W poniedziałek, 7 lutego, pojechaliśmy z siostrą do wąwozu Barranc de les Salines na północ od Alicante. Pierwsza część drogi prowadziła asfaltem, ale niedługo potem znaleźliśmy się na zielonym terenie, wśród pięknych gór. Największe wrażenie robią kolory skał i ziemi – od czerwieni i rdzy po zielenie (na zdjęciach nie aż tak dobrze widoczne, jak na żywo).


W lutym przy szlaku kwitły już drzewa migdałowe. Szlak ma ok. 9 km. Po drodze widzieliśmy zdecydowanie więcej opuszczonych domów niż mieszkańców i turystów razem wziętych – może dlatego, że nie był to weekend. W jednym miejscu ścieżka przechodzi przez tamę, a drogowskazy prowadzą m.in. w stronę zbiornika Pantà de Tibi.



Pomimo że szlak nie jest długi, od razu oceniłem go jako jeden z ładniejszych, na jakich byłem. Po zejściu pojechaliśmy jeszcze do Alicante.
Senda del Barranc dels Tarongers i Bocairent
W niedzielę, 13 lutego, dołączyliśmy z siostrą do hiszpańskiej grupy turystycznej (razem 13 osób) i wybraliśmy się na wydłużoną wersję szlaku Senda del Barranc dels Tarongers, dalej na północ od Alicante. Trasa miała 13 km, najwyższy punkt na 711 m n.p.m. i ok. 600 m przewyższenia. Zaczęliśmy i skończyliśmy przy Pou Clar, gdzie rzeka płynie dnem skalistego wąwozu.

Idąc wąwozem, minęliśmy kilka opuszczonych budynków – m.in. starą fabrykę papieru i młyn.



Mniej więcej w połowie szlaku zeszliśmy do miasteczka Bocairent, położonego na wzniesieniu nad wąwozem. Po przejściu stromymi i wąskimi uliczkami zatrzymaliśmy się na rynku na piwo, a na straganach można było spróbować miejscowych trunków.



Po przerwie, mijając czternaście stacji drogi krzyżowej, doszliśmy do pustelni Ermita del Sant Crist, z której był ładny widok na okoliczne góry. Od tej pory już tylko traciliśmy wysokość, wracając do Pou Clar.





Sierra del Cid – z widokiem na Alicante
Pod koniec listopada wróciłem w te okolice, tym razem z Patrycją i Kubą. W piątek, 25 listopada, gdy siostra miała dzień wolny w pracy, pojechaliśmy w góry Sierra del Cid – ok. pół godziny samochodem od Alicante, w okolice miasta Petrer. Przeszliśmy ok. 12 km i ok. 700 m przewyższenia – m.in. szlakiem Senda del contador, obok jaskini Cueva Perico, z widokami na szczyt Peña del Sol.


W pewnym momencie ścieżka się zwęziła, ale na jej końcu mogliśmy podziwiać Alicante z dystansu – ponad 20 km w linii prostej. W górach trochę nas przewiało, a większość drogi szliśmy w cieniu, więc nawet w słoneczny dzień przyda się coś ciepłego.



Po zejściu ze szlaku zdążyliśmy jeszcze zwiedzić Elche z jego gajem palmowym.
Informacje praktyczne
- Barranc de les Salines: ok. 9 km, łatwy szlak; na początku odcinek asfaltem.
- Senda del Barranc dels Tarongers (wersja wydłużona): 13 km, najwyższy punkt 711 m n.p.m., ok. 600 m w górę; start i koniec przy Pou Clar, przerwa w Bocairent.
- Sierra del Cid: ok. 12 km i ok. 700 m przewyższenia; ok. pół godziny autem od Alicante (okolice Petrer).
- Dojazd: na wszystkie trzy szlaki najwygodniej dojechać autem.
- Zimą: w słońcu ok. 16–17 °C, ale w cieniu i na wietrze robi się zimno – warto mieć dodatkową warstwę.


