
Po czterech miesiącach pracy w ramach Work & Travel – najpierw w Yosemite, a po pożarze i ewakuacji w Grand Teton – przyszedł czas na miesięczną podróż po Stanach Zjednoczonych (25 września – 25 października 2018). Trzy tygodnie objeżdżaliśmy wynajętym autem parki narodowe zachodu: pętlą z Los Angeles przez Kalifornię, Arizonę, Utah i Nevadę. Ostatni tydzień spędziliśmy na wschodnim wybrzeżu – w Nowym Jorku, Filadelfii, Waszyngtonie, Bostonie i Salem. Poniżej cały plan dzień po dniu, z odnośnikami do szczegółowych wpisów. Jak zorganizowaliśmy to tanio – auto, noclegi, jedzenie i sprzęt – opisujemy w osobnym wpisie: Jak tanio zorganizować podróż po USA.
Interaktywny Spis Treści
- Trasa w skrócie – 30 dni dzień po dniu
- Los Angeles i Joshua Tree
- Route 66, Wielki Kanion i Horseshoe Bend
- Monument Valley
- Utah: Arches, Canyonlands i Bryce Canyon
- Las Vegas i Zapora Hoovera
- Zion, Dolina Śmierci, Bodie i powrót do Yosemite
- Big Sur i koniec objazdu zachodu
- Wschodnie wybrzeże w tydzień
- Jak to rozplanować – nasze wnioski
Trasa w skrócie – 30 dni dzień po dniu
Na początku podróżowaliśmy w piątkę – z Kasią, Karoliną i Wojtkiem, z którymi umówiliśmy się jeszcze w trakcie pracy – i właśnie pod nich ustalaliśmy kolejność miejsc (Karolina wracała do Polski 8 października, Kasia i Wojtek – 16 października).
- 25–27 września – Los Angeles, park rozrywki Knott’s Berry Farm, nocleg w Parku Narodowym Joshua Tree
- 28 września – Route 66 w drodze nad Wielki Kanion (ok. 600 km)
- 29 września – 1 października – Wielki Kanion, Bright Angel Trail i Horseshoe Bend
- 2 października – Monument Valley
- 3 października – Park Narodowy Arches
- 4 października – Park Narodowy Canyonlands
- 5 października – Park Narodowy Bryce Canyon
- 6–7 października – Las Vegas
- 8 października – Zapora Hoovera, wieczorem Zion
- 8–10 października – Park Narodowy Zion – Angels Landing i Observation Point
- 11 października – Dolina Śmierci
- 12 października – miasteczko duchów Bodie
- 12–14 października – powrót do Yosemite (Tioga Road, Sentinel Dome)
- 14–15 października – dom strachów pod Fresno, kemping przy San Luis Reservoir, wybrzeże Big Sur
- 16 października – San Jose, zwrot auta w Los Angeles
- 17/18 października – nocny lot z Los Angeles do Nowego Jorku
- 18–20 października – Nowy Jork w 3 dni
- 21 października – Filadelfia
- 22 października – Waszyngton
- 24 października – Boston i Salem
- 25 października – wylot do Europy z lotniska Newark
Los Angeles i Joshua Tree
Z Grand Teton do Los Angeles dostaliśmy się autobusem do Salt Lake City, a stamtąd samolotem. 25 września rano dołączyli do nas Wojtek, Kasia i Karolina, odebraliśmy auto i ruszyliśmy w miasto: pierwszego dnia Beverly Hills, Aleja Gwiazd i Chiński Teatr, a wieczorem widok na Los Angeles nocą z Griffith Observatory. Drugiego dnia huśtawka z widokiem na miasto (Angels Secret Swing), napis Hollywood (pomyliliśmy drogę pod sam napis i ktoś przez megafon zagroził nam policją, jeśli nie zawrócimy), plaże Malibu i Venice Beach z kanałami. Trzeciego dnia pożegnaliśmy się z naszym gospodarzem z Couchsurfingu, pojechaliśmy do parku rozrywki Knott’s Berry Farm, a na noc dotarliśmy na kemping w Parku Narodowym Joshua Tree. Więcej o mieście piszemy we wpisie Los Angeles – najważniejsze atrakcje.


Route 66, Wielki Kanion i Horseshoe Bend

Z Joshua Tree pojechaliśmy na wschód, po drodze zahaczając o fragment historycznej drogi Route 66, która łączyła kiedyś Chicago z Los Angeles. Nad Wielkim Kanionem spędziliśmy dwa dni: punkty widokowe na południowej krawędzi, zejście szlakiem Bright Angel Trail nad rzekę Kolorado i zachód słońca. W drodze dalej zatrzymaliśmy się przy zakolu Horseshoe Bend pod Page. Wszystko opisujemy we wpisie Wielki Kanion w dwa dni.


Monument Valley

2 października dojechaliśmy do Monument Valley na granicy Arizony i Utah – doliny ze skalnymi ostańcami, które zagrały w wielu filmach, głównie westernach. Formy skalne mają do ok. 300 m wysokości, a dno doliny leży średnio na wysokości ok. 1855 m n.p.m. Nie mieliśmy szczęścia do pogody: przez większość dnia padało, a nisko wiszące chmury zasłaniały krajobraz. Dolina leży na terenie rezerwatu Nawahów (Navajo Nation), więc wstęp jest płatny osobno – nie obejmuje go karnet do parków narodowych. Więcej zdjęć z doliny i z parków Utah znajdziecie we wpisie Monument Valley i parki narodowe Utah.

Utah: Arches, Canyonlands i Bryce Canyon
3 października odwiedziliśmy Park Narodowy Arches, który – jak wskazuje nazwa – słynie z łuków skalnych wyrzeźbionych przez wiatr i wodę (jest ich tu ponad 2000). Najbardziej znany jest Delicate Arch – samotny łuk na skraju skalnej misy, symbol całego stanu Utah.


Następnego dnia pojechaliśmy do Canyonlands – i to w nim mieliśmy najmniej czasu ze wszystkich parków. Z samego rana złapała nas ogromna burza, przez którą nie przeszliśmy zaplanowanego szlaku, więc zostały głównie punkty widokowe. Do jednego z nich, Gooseneck Overlook z widokiem na rzekę Kolorado, prowadziła wąska i stroma droga przeznaczona raczej dla aut terenowych – jazda zwykłym samochodem, szczególnie z powrotem, była nie lada wyzwaniem. Canyonlands to trochę połączenie Wielkiego Kanionu i Arches: są tu głębokie kaniony, łuki skalne (jak Mesa Arch) i krater Upheaval Dome, powstały prawdopodobnie po uderzeniu meteorytu albo przez wymywanie soli.


5 października byliśmy w Bryce Canyon – parku z tysiącami skalnych iglic (hoodoos) w amfiteatrach, które wyglądają… właściwie nie wiadomo, jak co. Park leży wysoko (ok. 2400–2700 m n.p.m.), więc w październiku było naprawdę zimno. Spotkaliśmy tu polskie małżeństwo, które zaprosiło nas do siebie pod Nowy Jork – i kilkanaście dni później rzeczywiście nas ugościło. Szczegóły i wszystkie zdjęcia – we wpisie Monument Valley i parki narodowe Utah.


Las Vegas i Zapora Hoovera

W Las Vegas byliśmy 6 i 7 października. Zwiedzaliśmy głównie nocą – wtedy to miasto zaczyna żyć: mnóstwo kasyn (nawet w barach z fast foodem), przepychu, świateł i ludzi, którzy przyjechali się zabawić. Nam najbardziej podobały się repliki budowli z innych miejsc świata – Paryża, Wenecji, Rzymu, Egiptu czy Nowego Jorku. Dwie noce w zupełności wystarczyły; był to krótki odpoczynek od gonitwy po parkach, a zarazem jedyne noclegi w hotelu podczas całej podróży (w przyzwoitej cenie). Ze względu na powrót Karoliny do Polski zmieniliśmy kolejność i Zion odwiedziliśmy dopiero po Las Vegas.

8 października, w drodze do Zion, zajechaliśmy do Zapory Hoovera na granicy Nevady i Arizony. W chwili ukończenia (1936) była największą elektrownią wodną i największą konstrukcją betonową na świecie – nazywano ją ósmym cudem świata. Spiętrzona przez nią rzeka Kolorado tworzy jezioro Mead. Więcej o obu miejscach piszemy we wpisie Las Vegas i Zapora Hoovera.


Zion, Dolina Śmierci, Bodie i powrót do Yosemite
Do Zion dojechaliśmy wieczorem 8 października i spędziliśmy tam dwa pełne dni – z wejściem na Angels Landing i Observation Point (wpis o Zion).

Potem pojechaliśmy do Doliny Śmierci, która mimo zaledwie jednego dnia stała się jednym z naszych ulubionych miejsc w Stanach: słone Badwater Basin 86 m poniżej poziomu morza, kolorowe skały, wydmy i kratery, a w październiku wciąż ok. 38°C (Dolina Śmierci w jeden dzień).

12 października zwiedziliśmy Bodie – miasteczko z czasów gorączki złota, opuszczone w połowie XX wieku razem z całym dobytkiem mieszkańców (wpis o Bodie).

Stamtąd drogą Tioga Road wjechaliśmy jeszcze na dwa dni do Yosemite, w którym pracowaliśmy latem.

Big Sur i koniec objazdu zachodu


Z Yosemite wyjechaliśmy późnym wieczorem 14 października i zajechaliśmy jeszcze do domu strachów pod Fresno (był sezon Halloween, a przebierańcy wyglądali bardzo realistycznie). Noc spędziliśmy na kempingu przy San Luis Reservoir, wśród wzgórz pokrytych suchą, żółtą trawą. Następnego dnia dotarliśmy na wybrzeże Pacyfiku wzdłuż słynnej drogi nr 1 w okolicach Big Sur – na plaży oglądaliśmy zachód słońca i delfiny przy brzegu. Potem odwieźliśmy Kasię i Wojtka na dworzec w San Jose i już we dwójkę pojechaliśmy do Los Angeles, gdzie 16 października oddaliśmy auto. Przez trzy tygodnie przejechaliśmy nim kilka tysięcy kilometrów.

Wschodnie wybrzeże w tydzień
W nocy z 17 na 18 października polecieliśmy z Los Angeles do Nowego Jorku (lotnisko Newark). Przez trzy dni gościło nas polskie małżeństwo poznane w Bryce Canyon. Ze wszystkich miast USA najbardziej podobał nam się właśnie Nowy Jork – zobaczyliśmy większość znanych miejsc na Manhattanie, a ludzie byli zupełnie inni niż w Los Angeles: ciągle się spieszą i przechodzą na czerwonym świetle, prawie wpadając pod auta. Statua Wolności na żywo nie wydaje się taka duża jak na zdjęciach. Szczegóły we wpisie Nowy Jork w 3 dni.

Na miasta, które odegrały kluczową rolę w powstaniu Stanów Zjednoczonych, wypożyczyliśmy auto (w nim też nocowaliśmy) i każdemu poświęciliśmy jeden dzień. 21 października – Filadelfia, pierwsza stolica USA, gdzie narodziło się wiele idei rewolucji i niepodległości. Zobaczyliśmy m.in. Independence Hall, w którym podpisano Deklarację Niepodległości i Konstytucję, Filadelfijskie Muzeum Sztuki ze schodami i pomnikiem Rocky’ego, dom, w którym mieszkał Tadeusz Kościuszko, Elfreth’s Alley – jedną z najstarszych zamieszkanych ulic w USA, mozaiki Philadelphia’s Magic Gardens i więzienie Eastern State Penitentiary z 1829 roku. W dzielnicy Port Richmond mieszka sporo Polonii.


22 października – Waszyngton (formalnie Dystrykt Kolumbii), stolica i siedziba władz kraju. W jeden dzień zobaczyliśmy najważniejsze miejsca: Kapitol, Biały Dom, Pomnik Waszyngtona i Mauzoleum Abrahama Lincolna; na muzea nie starczyło już czasu, zdążyliśmy tylko do ogrodu botanicznego. Największym problemem, jak w każdym dużym mieście, było znalezienie miejsca parkingowego.

24 października – Boston, kolebka amerykańskiej niepodległości (to tu doszło do słynnej „bostońskiej herbatki”). Przeszliśmy szlak The Freedom Trail – ok. 4 km i 16 najważniejszych miejsc historycznych w centrum – oraz kampus Uniwersytetu Harvarda. Wieczór zarezerwowaliśmy na pobliskie Salem, znane z procesów czarownic z końca XVII wieku: całe miasto żyje horrorem i magią – muzea, ozdoby, sklepy ezoteryczne i nocne oprowadzanie, i to nie tylko w okresie Halloween.

Na koniec mieliśmy jeszcze przygodę: ostatniego dnia, gdy przepakowywaliśmy rzeczy na wylot, podjechały dwa radiowozy – ktoś zgłosił, że kradniemy auto (podobno w tej okolicy samochody często giną). Wszystko szybko się wyjaśniło, a 25 października polecieliśmy z Newark z powrotem do Europy. Filadelfię, Waszyngton, Boston i Salem dokładniej opisujemy we wpisie o wschodnim wybrzeżu.
Jak to rozplanować – nasze wnioski
- Wybierzcie region. Stany są ogromne i w miesiąc nie da się zobaczyć wszystkiego – lepiej skupić się na stanach leżących blisko siebie. Na zachodzie parki narodowe są (jak na ten kraj) blisko siebie, więc objazd pętlą z Los Angeles sprawdził się świetnie.
- Miasta na szybko, parki dłużej. Noclegi w miastach są bardzo drogie – na Los Angeles wystarczą dwa dni, na Las Vegas jeden, na San Francisco dwa (nasz wpis o San Francisco).
- Yellowstone jest daleko od reszty. Sami pewnie byśmy go odpuścili – zobaczyliśmy go tylko dzięki pracy w Grand Teton (Yellowstone w jeden dzień). Jeśli już tam jedziecie, koniecznie połączcie go z Grand Teton.
- Sprawdzajcie rodzaj drogi. Naszą wpadką był Paria Canyon i Vermilion Cliffs z kolorowymi skałami – bez auta terenowego nie dojechaliśmy, a nadrobiliśmy sporo kilometrów; do części miejsc potrzebne jest też pozwolenie (permit).
- Rezerwacje i opłaty. W sezonie do niektórych parków bywają wymagane rezerwacje wjazdu (w ostatnich latach m.in. Yosemite i Arches), a na Angels Landing w Zion – pozwolenia z loterii. Przy objazdówce opłaca się roczny karnet America the Beautiful; od 2026 roku turyści spoza USA płacą za niego 250 USD, a bez niego w najpopularniejszych parkach (m.in. Wielki Kanion, Zion, Bryce Canyon, Yosemite, Grand Teton, Yellowstone) dodatkowo 100 USD od osoby. Aktualne zasady – na nps.gov.
- Spontaniczność się opłaca. Przed wyjazdem wyznaczyliśmy listę miejsc, a szczegóły ustalaliśmy na bieżąco – organizacyjnie i finansowo wyszło to lepiej niż sztywny plan.
Praktyczne porady – wynajem auta, noclegi pod namiotem, jedzenie, zakup sprzętu i pogoda – zebraliśmy we wpisie Jak tanio zorganizować podróż po USA.
