Przejdź do treści Przejdź do panelu bocznego Przejdź do stopki
Miejsce: Ameryka Północna  Stany Zjednoczone  Wschodnie wybrzeżeRok podróży: 2018

Ostatni tydzień naszej miesięcznej podróży po USA (cały plan dzień po dniu opisujemy w planie zwiedzania USA w 30 dni) spędziliśmy na wschodnim wybrzeżu. Po trzech dniach w Nowym Jorku chcieliśmy zobaczyć miasta, które odegrały kluczową rolę w narodzinach Stanów Zjednoczonych: Filadelfię, Waszyngton i Boston, a na deser – Salem, miasteczko słynące z procesów czarownic. Czasu było niewiele, więc każdemu miastu poświęciliśmy jeden dzień.

Interaktywny Spis Treści

  1. Autem po wschodnim wybrzeżu
  2. Filadelfia – kolebka niepodległości
  3. Waszyngton – stolica w jeden dzień
  4. Boston – szlak The Freedom Trail i Harvard
  5. Salem – miasto czarownic
  6. Koniec podróży

Autem po wschodnim wybrzeżu

Po Nowym Jorku, w którym gościło nas polskie małżeństwo poznane wcześniej w Bryce Canyon, wypożyczyliśmy auto – i to w nim nocowaliśmy, bo noclegi w dużych miastach są w USA bardzo drogie. W ciągu kilku dni przejechaliśmy wzdłuż wybrzeża ok. 1530 km: z okolic Nowego Jorku do Filadelfii, dalej do Waszyngtonu, potem na północ do Bostonu i Salem, a na koniec z powrotem na lotnisko Newark. Największym problemem w miastach było znalezienie miejsca parkingowego. Więcej o tym, jak podróżowaliśmy tanio – autem, z namiotem i bez hoteli – piszemy we wpisie Jak tanio zorganizować podróż po USA.

Wróć do spisu treści


Filadelfia – kolebka niepodległości

21 października zwiedzaliśmy Filadelfię. To w tym mieście narodziło się wiele idei związanych z rewolucją i niepodległością Stanów Zjednoczonych, dlatego główne atrakcje kręcą się wokół tego tematu. Filadelfia była też przez lata największym miastem USA i pełniła funkcję stolicy kraju – aż do przeniesienia władz do Waszyngtonu w 1800 roku. Najważniejszym miejscem jest Independence Hall, w którym podpisano Deklarację Niepodległości (1776) i Konstytucję Stanów Zjednoczonych (1787); tuż obok, w osobnym pawilonie, wystawiony jest Dzwon Wolności.

Okolice Independence Hall to Stare Miasto (Old City) – ceglane kamienice, amerykańskie flagi i bryczki konne na ulicach. Warto zajrzeć na Elfreth’s Alley, jedną z najstarszych nieprzerwanie zamieszkanych ulic w USA, z wąskimi domami z XVIII wieku.

Polski akcent: w Filadelfii zachował się dom, w którym mieszkał Tadeusz Kościuszko po powrocie do Ameryki. Dziś to najmniejsze miejsce pamięci zarządzane przez amerykańską służbę parków narodowych (Thaddeus Kosciuszko National Memorial). Polonia ma w Filadelfii zresztą swoją dzielnicę – Port Richmond.

Kolejny punkt to Filadelfijskie Muzeum Sztuki (Philadelphia Museum of Art), jedna z największych galerii sztuki na świecie, z ponad 225 tysiącami dzieł w zbiorach. Większość turystów przychodzi tu jednak nie dla sztuki, a dla schodów, po których wbiegał Rocky Balboa w filmie „Rocky” – u ich stóp stoi jego pomnik, a zdjęcie z rękami w górze to obowiązkowy punkt programu.

Ze szczytu schodów rozciąga się widok na wieżowce śródmieścia.

Zupełnie inny klimat mają Philadelphia’s Magic Gardens – labirynt mozaik z potłuczonych płytek, butelek i luster, dzieło artysty Isaiaha Zagara – oraz kolorowe kamienice przy South Street.

Na koniec zajrzeliśmy pod mury Eastern State Penitentiary. Otwarte w 1829 roku więzienie było pierwszym o charakterze resocjalizacyjnym – samowystarczalnym i jak na tamte czasy o wysokim standardzie; siedział w nim m.in. Al Capone. Dziś to muzeum. Był koniec października, więc wiele domów w mieście było już przystrojonych na Halloween.

Wróć do spisu treści


Waszyngton – stolica w jeden dzień

22 października dojechaliśmy do Waszyngtonu – czy jak kto woli formalnie: Dystryktu Kolumbii. To przede wszystkim stolica kraju i siedziba jego władz, a samo miasto jest pełne pomników narodowych i muzeów. Wszystkie najważniejsze miejsca leżą blisko siebie, wokół wielkiego parku National Mall, więc da się je zobaczyć w jeden dzień: Kapitol – siedzibę Kongresu, Biały Dom, Mauzoleum Abrahama Lincolna z jego ogromnym posągiem i Pomnik Waszyngtona odbijający się w długim stawie Reflecting Pool.

Nam nie starczyło czasu na muzea – zdążyliśmy tylko do ogrodu botanicznego przy Kapitolu. Szkoda, bo większość muzeów Smithsonian Institution wokół National Mall ma wstęp wolny, więc warto zarezerwować na Waszyngton więcej niż jeden dzień. Najbardziej zapamiętaliśmy spacer wzdłuż Reflecting Pool o zachodzie słońca.

Wróć do spisu treści


Boston – szlak The Freedom Trail i Harvard

Z Waszyngtonu pojechaliśmy na północ, do Bostonu – ostatniego miasta naszej podróży (24 października). Od XVIII wieku Boston uchodzi za kolebkę amerykańskiej niepodległości; to tu w 1773 roku doszło do słynnego „bostońskiego picia herbaty”, które przyspieszyło wybuch rewolucji. Najlepiej poznać tę historię, idąc szlakiem The Freedom Trail – liczącą ok. 4 km trasą wyznaczoną czerwoną linią na chodniku, która łączy 16 najważniejszych miejsc historycznych w centrum, m.in. kościół Park Street Church i Old State House, przed którym w 1770 roku doszło do masakry bostońskiej.

Boston to miasto portowe – nabrzeża z widokiem na zatokę i wieżę Custom House to przyjemna odskocznia od zabytków.

Po drugiej stronie rzeki Charles, w Cambridge, przeszliśmy się po kampusie Uniwersytetu Harvarda – według Akademickiego Rankingu Uniwersytetów Świata najlepszej uczelni na świecie. Na zdjęciu Memorial Hall, jeden z najbardziej charakterystycznych budynków kampusu.

Wróć do spisu treści


Salem – miasto czarownic

Wieczór zarezerwowaliśmy na pobliskie Salem, znane z procesów czarownic z 1692 roku. Całe miasto żyje horrorem i magią – muzea czarownic, ozdoby na ulicach, sklepy z artykułami ezoterycznymi i nocne oprowadzanie turystów po mieście, i to nie tylko w okresie Halloween (choć w październiku jest tu najtłoczniej). Najbardziej znanym zabytkiem jest The Witch House – XVII-wieczny dom sędziego Jonathana Corwina, jedyny zachowany budynek bezpośrednio związany z procesami.

Wróć do spisu treści


Koniec podróży

Na sam koniec mieliśmy jeszcze przygodę. Ostatniego dnia rano przepakowywaliśmy rzeczy w aucie, już docelowo na wylot, gdy podjechały dwa radiowozy – ktoś wezwał policję, bo podejrzewał, że kradniemy samochód (podobno w tych okolicach auta często giną). Wszystko szybko się wyjaśniło, a 25 października polecieliśmy z lotniska Newark z powrotem do Europy, kończąc cztery i pół miesiąca w Stanach Zjednoczonych.

Wschodnie wybrzeże zwiedzaliśmy w biegu – na każde z tych miast warto przeznaczyć więcej czasu niż jeden dzień. Wszystkie wpisy z podróży znajdziecie w planie zwiedzania USA w 30 dni.

Wróć do spisu treści


Galeria zdjęć

Spodobał Ci się artykuł?

Zostań ze mną w podróży – obserwuj mnie tam, gdzie lubisz najbardziej.