
Zaraz po Pradze ruszyliśmy w góry przy granicy z Niemcami – do Czeskiej Szwajcarii (České Švýcarsko). Te cztery dni, od 21 do 24 lipca 2025 roku, były właściwie głównym punktem całej naszej podróży po Czechach. Michał wrócił po Pradze do siebie, a dołączyli do nas Mateusz – do końca wyjazdu – oraz Filip i Wiktoria, na dwa dni. Bazę mieliśmy w Děčínie nad Łabą, a stamtąd ruszaliśmy na szlaki: do Bramy Pravčickiej, na Růžovský vrch, na skalne punkty widokowe i do ruin skalnych zamków.
O istnieniu tego parku dowiedziałem się kilka lat wcześniej, gdy byłem po drugiej stronie granicy – w Saksońskiej Szwajcarii. Teraz wreszcie mogłem zobaczyć, jak te góry wyglądają od strony czeskiej.
Interaktywny Spis Treści
- Góry Połabskie – góry płytowe jak nasze Stołowe
- Děčín – zamek i spacer po mieście
- Brama Pravčicka – symbol parku
- Růžovský vrch – „nasza” góra
- Punkty widokowe, schody i drabinki
- Skalne zamki Šaunštejn i Falkenštejn
- Děčín z góry – punkty widokowe nad Łabą
- Czeska czy Saksońska Szwajcaria?
- Informacje praktyczne
Góry Połabskie – góry płytowe jak nasze Stołowe
Góry Połabskie (Labské pískovce), po których wędrowaliśmy, to góry płytowe, bardzo podobne do polskich Gór Stołowych. Zbudowane są z piaskowca, dlatego co chwilę mija się tu skalne ściany, turnie, bramy i wąskie szczeliny. Nie są wysokie, ale wcale nie oznacza to, że są mniej urokliwe. Żadnego dnia nie przekroczyliśmy 1000 m przewyższenia ani 20 km trasy, choć niektóre fragmenty potrafiły dać lekko w kość.

Czeska część tych gór to Park Narodowy Czeska Szwajcaria, a po drugiej stronie granicy ciągnie się Saksońska Szwajcaria. Pogoda była mieszana – w zasadzie każdego dnia trochę padało. Pierwszy dzień i tak poświęciliśmy na zwiedzanie Děčína, a w kolejne dni udawało nam się jakoś omijać deszcz, więc na szlakach specjalnie nam nie przeszkadzał.

Děčín – zamek i spacer po mieście
Děčín, nasza baza wypadowa, nie był zatłoczony turystami, a ceny były rozsądne, więc zdecydowanie warto poświęcić mu jeden dzień. Główną atrakcją miasta jest dobrze zachowany, renesansowo-barokowy zamek Děčín, który zwiedzaliśmy z przewodnikiem.


Po zamku przeszliśmy się po centrum, a wieczorem weszliśmy na jedno z okolicznych wzniesień z punktem widokowym. Widać z niego całe miasto rozłożone w dolinie Łaby i otaczające je zalesione góry.


Brama Pravčicka – symbol parku
Park przywitał nas swoim symbolem – Bramą Pravčicką (Pravčická brána), największą naturalną bramą skalną w Europie. Rozpiętość łuku u podstawy wynosi 26,5 m, a wysokość – 16 m. To idealne miejsce na zdjęcie, które służy za „pocztówkę” całego parku.

Tuż pod bramą, wciśnięty między skały, stoi stary budynek Sokolí hnízdo (Sokole Gniazdo). Z punktów widokowych obok rozciąga się widok na piaskowcowe ściany, lasy i stożek Růžovský vrch na horyzoncie.


Dalej szlak prowadził dnem dolin i wąskimi przejściami między skałami. Na wielu zboczach stoją tu martwe, szare pnie drzew, a między nimi rośnie już młody las.

Růžovský vrch – „nasza” góra
Weszliśmy też na Růžovský vrch (619 m) – najwyższy szczyt Parku Narodowego Czeska Szwajcaria. To stożkowa góra wulkaniczna, wizualnie trochę inna niż pozostałe cele wyjazdu: zamiast piaskowcowych skał – zalesiony stożek widoczny z daleka. Widok ze szczytu był ograniczony przez drzewa, ale za każdym razem, gdy spoglądaliśmy na tę górę z oddali, mogliśmy śmiało mówić, że to „nasza” góra.


Punkty widokowe, schody i drabinki
Charakterystyczne dla parku są punkty widokowe – zazwyczaj na szczytach skał, na które prowadzą schody, drabinki i metalowe kładki, czasem wciśnięte w wąskie szczeliny. Bywają strome, co może być wyzwaniem dla osób z lękiem wysokości. Chwilowo i u nas tak było, ale kryzys szybko został zażegnany – skoro się weszło, to trzeba też zejść.

Nagrodą są widoki na zalesione doliny, wioski i sąsiednie skalne ściany.


Na jednej ze skał, Rudolfův kámen, w drewnianej altance wisi portret księcia Rudolfa Kinsky’ego (1802–1836), właściciela dóbr Česká Kamenice. Według tablicy pod portretem skała nazywała się wcześniej Vysoký kámen (Hohe Stein), a nową nazwę dostała po tym, jak książę wszedł na jej szczyt.


Skalne zamki Šaunštejn i Falkenštejn
Na niektórych skałach, np. Šaunštejn i Falkenštejn, stały kiedyś zamki. Dziś praktycznie nic z nich nie zostało – pozostały jedynie fragmenty murów i wykute w skale pomieszczenia. Samo wejście na górę po schodach, drabinach i kładkach jest jednak atrakcją.

W piaskowcu przy schodach zachowały się też stare, wyryte napisy – jeden z nich ma datę 1895.



Děčín z góry – punkty widokowe nad Łabą
Ostatniego dnia zostaliśmy w okolicy Děčína i przeszliśmy się po wzgórzach nad Łabą. Rzeka płynie tu głęboką doliną między zalesionymi zboczami, a z punktów widokowych widać jej zakola, tory biegnące wzdłuż brzegu i miejscowości nad wodą.



Najlepszy widok na samo miasto mieliśmy z punktu widokowego Pastýřská stěna – skalnej ściany nad Łabą, na której szczycie stoi budynek przypominający zameczek. Z góry najokazalej wygląda zamek Děčín, stojący na skale nad rzeką.



Czeska czy Saksońska Szwajcaria?
Choć park leży stosunkowo blisko granicy z Polską, jest dość nieoczywistym kierunkiem na wycieczkę. Z czeskiej strony czasem było widać z oddali skały i stołowe góry po stronie niemieckiej. Moim zdaniem wciąż wygrywają Niemcy, ale oba miejsca są naprawdę warte odwiedzenia. O moście Bastei, Lilienstein i Schrammsteine jest oddzielny wpis o Saksońskiej Szwajcarii.

Informacje praktyczne
- Termin – 21–24 lipca 2025 roku (4 dni), zaraz po dwóch dniach w Pradze. Stąd pojechaliśmy dalej, do Karlowych Warów.
- Baza – Děčín: miasto nie było zatłoczone, a ceny były rozsądne. Warto zostawić jeden dzień na sam Děčín – zamek (zwiedzaliśmy go z przewodnikiem) i okoliczne wzgórza z punktami widokowymi.
- Trasy – żadnego dnia nie przekroczyliśmy 20 km ani 1000 m przewyższenia, ale niektóre podejścia potrafią dać lekko w kość.
- Schody i drabinki – na wiele punktów widokowych i skalnych zamków prowadzą strome schody i drabinki. Osoby z lękiem wysokości powinny się z tym liczyć.
- Pogoda – w lipcu 2025 roku prawie codziennie trochę padało, ale zwykle udawało nam się ominąć deszcz. Warto mieć w planie trochę elastyczności.



























