
We wrześniu 2021 roku wybraliśmy się na pierwszy w tym roku urlop – osiem pełnych dni w Turcji, od 18 do 25 września, we trójkę z Anią. Bazą była Antalya, największe miasto Riwiery Tureckiej. Stąd jeździliśmy do starożytnych miast – Perge, Aspendos i Phaselis – a na dwie najdalsze atrakcje, Kapadocję i Pamukkale, wybraliśmy się z wycieczkami zorganizowanymi. Dla mnie była to trzecia wizyta w Turcji – wróciłem tu po 14 latach. Część miejsc już znałem, ale po takim czasie odbierałem je zupełnie inaczej.
Interaktywny Spis Treści
- Antalya – plaża Konyaaltı, stare miasto i Brama Hadriana
- Wodospady Düden – dolny i górny
- Kolejka linowa Tünektepe – Antalya z góry
- Perge i Aspendos – starożytna Pamfilia
- Phaselis – ruiny nad rajską zatoką
- Kapadocja – podziemne miasto, skalne kominy i Zelve
- Konya – klasztor derwiszy i grobowiec Mevlany
- Pamukkale i Hierapolis
- Jezioro Salda – „tureckie Malediwy”
- Kuchnia turecka
- Informacje praktyczne – ceny, wycieczki, pogoda
Antalya – plaża Konyaaltı, stare miasto i Brama Hadriana
Antalya to duże, nowoczesne miasto, w którym na każdym kroku widać wpływ kultury europejskiej. Na zachód od centrum ciągnie się długa, kamienista plaża Konyaaltı z górami Taurus w tle – to tutaj pierwszego wieczoru zaczęliśmy urlop (zdjęcie na początku wpisu). Wciąż było bardzo ciepło – ponad 30 stopni – a woda w morzu miała nawet 28 stopni, więc kilka razy korzystaliśmy z kąpieli.
Najciekawsza część miasta to stare miasto (Kaleiçi) z portem, w którym zachowały się pozostałości z czasów rzymskich. Wchodzi się do niego przez Bramę Hadriana – marmurowy łuk z trzema przejściami, wzniesiony na cześć cesarza Hadriana, który odwiedził miasto w 130 roku n.e. Uchwyciłem ją przed świtem, w drodze na wycieczkę do Kapadocji.

Wodospady Düden – dolny i górny
W Antalyi są dwie części wodospadu Düden, znacznie od siebie oddalone. Dolny wodospad spada z wysokiego klifu prosto do Morza Śródziemnego – najlepiej ogląda się go z parku na brzegu, a przy słońcu nad wodą pojawia się tęcza.

Górny wodospad leży w głębi lądu, w parku na północnych obrzeżach miasta. Stąd płynie rzeka, a przy samym wodospadzie są jaskinie – z jednej z nich można spojrzeć na spadającą wodę od środka.

Kolejka linowa Tünektepe – Antalya z góry
Warto pojechać na drugi, zachodni koniec miasta, skąd kolejka linowa Tünektepe wjeżdża na punkt widokowy na wysokości ok. 600 m. Bilet jest tani, ale trzeba się liczyć z długim czasem oczekiwania. Już w trakcie wjazdu widać pasmo gór Taurus, a z góry – wybrzeże i całe miasto nad zatoką.

Pierwotnie planowaliśmy wjechać droższą kolejką na szczyt Tahtalı Dağı (2365 m n.p.m.), ale z powodu słabej widoczności zrezygnowaliśmy.
Perge i Aspendos – starożytna Pamfilia
Wokół Antalyi jest wiele starożytnych miast. W samej Turcji zachowało się więcej pozostałości po starożytnej Grecji i Rzymie niż w tych krajach razem wziętych – i to często w lepszym stanie. Jednego dnia odwiedziliśmy dwa z nich. Perge było najważniejszym miastem starożytnej Pamfilii – spacerowaliśmy główną ulicą z kolumnadą i łukami, a potem usiedliśmy w ruinach teatru.


W Aspendos stoi najlepiej zachowany starożytny teatr – rzymska budowla z II wieku n.e., z pełną widownią i niemal kompletnym budynkiem sceny. Odbywają się w nim nawet koncerty. Niestety pozostałe ruiny miasta nie były udostępnione do zwiedzania – w Turcji wciąż obowiązywało zagrożenie pożarowe po letnich pożarach (płonęło m.in. przy Manavgat, niedaleko Alanyi). Z tego samego powodu musieliśmy zrezygnować ze starożytnego Termessos.
Phaselis – ruiny nad rajską zatoką
Phaselis to starożytne miasto portowe na południe od Antalyi, schowane w sosnowym lesie między trzema zatokami. Między ruinami – m.in. niewielkim teatrem – widać szczyt Tahtalı Dağı.

Największym atutem Phaselis jest jednak plaża w rajskim otoczeniu: kąpiel w przejrzystej wodzie z widokiem na góry to coś, czego nie spodziewaliśmy się w starożytnym mieście.

Kapadocja – podziemne miasto, skalne kominy i Zelve
Zwykle tego nie robimy, ale tym razem wzięliśmy udział w dwóch wycieczkach zorganizowanych – do Kapadocji i do Pamukkale. Harmonogram był napięty, a tak mogliśmy dobrze wykorzystać czas, przy koszcie porównywalnym z wyjazdem na własną rękę (jeśli nie niższym). Na dwudniową wycieczkę do Kapadocji wyruszyliśmy z Antalyi przed świtem.
Kapadocja to najważniejsza atrakcja Turcji – kraina znana z form skalnych wytworzonych przez tuf wulkaniczny oraz z domów i kościołów wykutych w skałach. Dolin jest tu bardzo wiele, w zasadzie do siebie podobnych – żeby zobaczyć wszystkie, trzeba by spędzić tu ładnych parę dni. Jest też kilka podziemnych miast; my zeszliśmy do tego w Derinkuyu, które sięga kilkadziesiąt metrów w głąb ziemi. Przy wejściu czekają stragany z pamiątkami.


Najbardziej charakterystyczne są skalne kominy – stożki z tufu z ciemniejszymi „czapami” na szczytach, jak w Dolinie Kominów.

W Zelve zwiedziliśmy dawną osadę wykutą w skałach – z mieszkaniami, kościołami i świątyniami, zamieszkaną jeszcze w XX wieku.
Pod koniec pierwszego dnia uczestniczyliśmy w „wieczorze kapadockim” niedaleko Uçhisar – występie miejscowych artystów przy zastawionych stołach. Następnego ranka oglądaliśmy Dolinę Gołębi ze skalnym zamkiem Uçhisar w tle.


Kapadocja leży na wysokości ponad 1000 m n.p.m., więc panuje tu zupełnie inny klimat niż na wybrzeżu. Akurat przyszło ochłodzenie i zaczynała się jesień, ale ostatecznie pogoda była znośna – kilkanaście stopni.
Konya – klasztor derwiszy i grobowiec Mevlany
Wracając z Kapadocji, zajechaliśmy do Konyi, do klasztoru derwiszy (dziś Muzeum Mevlany). Pod zieloną kopułą jest grobowiec Mevlany (Rumiego) – XIII-wiecznego poety i mistyka, od którego wywodzi się zakon wirujących derwiszy. Miejsce chętnie odwiedzają nie tylko turyści, ale przede wszystkim muzułmanie.
Pamukkale i Hierapolis
Drugą wycieczką zorganizowaną pojechaliśmy do Pamukkale („bawełniany zamek”). Miejsce słynie z wapiennych tarasów – trawertynów, do których spływa ciepła woda ze źródeł termalnych. Podobne, choć dużo mniejsze, skamieniałe wodospady widzieliśmy później w Meksyku – w Hierve el Agua.
Tłem dla tarasów jest starożytne miasto Hierapolis. W historii nie odgrywało dużej roli, ale zachował się tu teatr i rozległa nekropolia. Pamukkale razem z Hierapolis jest wpisane na listę UNESCO.


Ze względu na ochronę terenu część tarasów jest niedostępna dla zwiedzających. Po pozostałych chodzi się boso – w połowie zbocza są baseny z błękitną wodą, a z góry widać jezioro, miasteczko Pamukkale i w oddali Denizli.



Jezioro Salda – „tureckie Malediwy”
W drodze powrotnej z Pamukkale zajechaliśmy nad kraterowe jezioro Salda, nazywane „tureckimi Malediwami” ze względu na lazurowy kolor wody i biały piasek przy brzegu. Ciekawostka: naukowcy NASA porównywali jego osady do tych w marsjańskim kraterze Jezero.

Kuchnia turecka
Staraliśmy się jak najczęściej próbować lokalnej kuchni, ale wiele restauracji było nastawionych na turystów i miało w ofercie to, co już dobrze znamy. Tureckie potrawy to głównie mięso – wegetarianie mają niewielki wybór, a pozostałym może się to po jakimś czasie znudzić. Często do dania podawany jest zestaw warzyw, wliczony w cenę.
Regularnie zaglądaliśmy do piekarni, gdzie królowały wypieki ze szpinakiem, serem, farszem mięsnym i oliwkami. Ciekawe były m.in. pide (płaski placek z farszem na wierzchu) i gözleme (nadziewany placek) – najlepiej z turecką herbatą.

Informacje praktyczne – ceny, wycieczki, pogoda
- Waluta i ceny – walutą jest lira turecka, której kurs był bardzo słaby, więc dla Europejczyków jest tanio: niewiele zapłacimy za jedzenie w lokalu, zakupy w sklepach czy przejazdy komunikacją miejską. Wyjątkiem jest piwo – w sklepie co najmniej ok. 7 zł (2021).
- Język – mimo europejskiego charakteru Antalyi spora część Turków nie zna żadnego obcego języka.
- Muezin o 5 rano – najbardziej doskwierała nam codzienna pobudka, gdy muezin nawoływał z meczetu do modlitwy. Przydają się zatyczki do uszu.
- Wycieczki zorganizowane – do Kapadocji (2 dni, z Konyą) i Pamukkale (1 dzień, z jeziorem Salda) kosztowały podobnie jak wyjazd na własną rękę i pozwoliły zmieścić wszystko w tydzień. Minusy: przy tylu miejscach na każde jest mało czasu, a trafili nam się narzekający współuczestnicy.
- Pogoda – w drugiej połowie września na wybrzeżu było ponad 30°C, a woda w morzu miała do 28°C. W Kapadocji i Konyi (ponad 1000 m n.p.m.) – tylko kilkanaście stopni.
- Pożary – po letnich pożarach część stanowisk archeologicznych (ruiny Aspendos poza teatrem, Termessos) była zamknięta. Warto sprawdzić to przed wyjazdem.
Turcja to na tyle duży kraj, że trzeba by przyjechać tu jeszcze kilka razy – a my wciąż mamy na liście m.in. Termessos i szczyt Tahtalı Dağı.












