Przejdź do treści Przejdź do panelu bocznego Przejdź do stopki
Miejsce: Europa  PolskaRok podróży: 2019~5 min czytania

„Okrąglaki” to dawny ośrodek wypoczynkowy „Lucień” w Miałkówku koło Gostynina, którego znakiem rozpoznawczym są okrągłe, kilkupiętrowe pawilony z pokojami. Po przeczytaniu co nieco o tym miejscu, dobrze znanym w świecie eksploracji miejskiej, postanowiliśmy z Karolem pojechać tam 9 lutego 2019 roku. Eksploracja zajęła nam ładnych kilka godzin – teren można było zbadać jeszcze dokładniej, ale najważniejsze miejsca zobaczyliśmy. Z wyprawy powstał film na moim kanale YouTube – znajdziesz go niżej we wpisie.

Uwaga: wpis opisuje stan z lutego 2019 roku. Od tamtej pory ośrodek zmienił właściciela, a budynki dalej niszczeją. To teren prywatny, więc traktuj ten wpis raczej jako opowieść o historii miejsca niż przewodnik.

Interaktywny Spis Treści

  1. Ośrodek „Lucień” – historia Okrąglaków
  2. Niska rotunda: kuchnia i recepcja
  3. Łącznik i rotundy z pokojami
  4. Na dachach
  5. Wokół ośrodka i film z wyprawy
  6. W drodze powrotnej: zapora we Włocławku
  7. Urbex – kilka zasad

Ośrodek „Lucień” – historia Okrąglaków

Ośrodek zbudowały dla swoich pracowników Żyrardowskie Zakłady Przemysłu Lniarskiego – w latach 60. albo 70. XX wieku, bo źródła podają różne daty. Stoi wśród sosen i świerków nad Jeziorem Lucieńskim, na terenie Gostynińsko-Włocławskiego Parku Krajobrazowego. Wczasy dostawało się tu na skierowanie z zakładu pracy.

Kompleks tworzą trzy czteropiętrowe rotundy z pokojami i jedna niższa rotunda, połączone ze sobą przeszklonymi łącznikami. W sumie było tu 120 pokoi, każdy z łazienką. Do tego recepcja, kuchnia, stołówka, chłodnia, blok socjalny, boiska sportowe i korty tenisowe, a w okolicy można było pojeździć konno – w jednym z budynków leżała jeszcze tablica, która kierowała gości do bazy noclegowej, sklepu, kawiarni i na parking.

W budynkach nie było centralnego ogrzewania – pokoje grzały piecyki elektryczne, a instalacja byłaby bardzo kosztowna. W 1997 roku żyrardowskie zakłady upadły, a ośrodek przejęła prywatna firma, która prowadziła go jeszcze przez około dziesięć lat jako ośrodek wypoczynkowo-konferencyjny. Wysokie koszty utrzymania, zwłaszcza prądu, i rosnąca konkurencja sprawiły, że właściciele stracili zainteresowanie, a w 2007 roku ośrodek zamknięto. Teren przejęła potem gmina, a po kilku nieudanych licytacjach w 2021 roku znów trafił w prywatne ręce.

Wróć do spisu treści


Niska rotunda: kuchnia i recepcja

Zaczęliśmy od niższej rotundy z charakterystycznym falistym dachem. W środku kryje okrągły, przeszklony dziedziniec – w lutym zasypany śniegiem i otoczony popękanymi szybami, na których wiszą jeszcze resztki firanek.

Wewnętrzny korytarz wokół dziedzińca wyłożony jest drewnianą boazerią, na której pojawiły się kolorowe murale. Większość napisów na ścianach ośrodka to jednak zwykłe bazgroły.

Dalej trafiliśmy do części kuchennej: wielka sala z kafelkami na ścianach, kanałami wentylacyjnymi pod sufitem i odpadającym tynkiem. W bocznych pomieszczeniach zostały zamrażarki, stare lodówki i sterty pustych butelek.

Po recepcji został kolorowy regał z przegródkami na klucze, podpisanymi numerami pokoi: 101, 102, 103…

Wróć do spisu treści


Łącznik i rotundy z pokojami

Do wysokich rotund prowadzi długi, przeszklony łącznik. Dziś szyby leżą na posadzce, a do środka wpada śnieg.

Każda z wysokich rotund ma w środku okrągłe atrium, sięgające aż do dachu i otoczone galeriami, z których wchodzi się do pokoi. Na jego dnie leżą zwały połamanych mebli, płyt i szkła – wszystko, co ktoś zrzucił z wyższych pięter.

Szeroki kąt GoPro łapie całe atrium naraz – zarówno z góry, jak i z samego dna.

W pokojach zostały tapety w kwiaty, drewniane boazerie i gdzieniegdzie meble – szafki, stoliki, tapczany. Większość wyposażenia jest jednak rozkradziona albo zniszczona.

Okrąglaki są idealnym przykładem tego, jak można rozkraść i zdewastować takie miejsce: powybijane szyby, połamane meble zrzucone na dno atrium, wyrwane kable, ślady ognia i mnóstwo bazgrołów na ścianach. Nie ma to nic wspólnego z miejską eksploracją – urbex to nie wandalizm.

Wróć do spisu treści


Na dachach

Z dachu niższej rotundy jej dziedziniec wygląda jak wielki, okrągły świetlik – na jego krawędzi wyrosła już brzoza.

Z góry dobrze widać też układ całego ośrodka: wysokie rotundy stoją między drzewami, a łączą je długie, niskie łączniki.

Z najwyższego poziomu jednej z rotund widać dwie pozostałe i las dookoła.

Wróć do spisu treści


Wokół ośrodka i film z wyprawy

Na koniec obeszliśmy teren wokół budynków – ośrodek zajmuje około 8 hektarów. Między drzewami zostały huśtawki z dawnego placu zabaw, zarośnięte alejki i mniejsze budynki gospodarcze.

Film z całej wyprawy, z polskimi napisami, jest na moim kanale YouTube:

Miniatura filmu: #11 - Opuszczone "Okrąglaki", stary ośrodek wczasowy - URBEX (luty 2019)18:06
Film: #11 - Opuszczone "Okrąglaki", stary ośrodek wczasowy - URBEX (luty 2019)

Wróć do spisu treści


W drodze powrotnej: zapora we Włocławku

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się przy zaporze na Wiśle we Włocławku. To tutaj funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa wrzucili do Wisły księdza Jerzego Popiełuszkę, kapelana „Solidarności”, porwanego 19 października 1984 roku. Jego ciało, obciążone workiem kamieni, odnaleziono 30 października. Przy tamie jest tablica „Miejsce męczeńskiej śmierci księdza Jerzego Popiełuszki” i wysoki krzyż-pomnik według projektu Jerzego Kaliny i Andrzeja Krawczyka, wykonany przez załogę Zakładów Azotowych Włocławek i poświęcony przez Jana Pawła II 7 czerwca 1991 roku.

Wróć do spisu treści


Urbex – kilka zasad

Urbex, czyli miejska eksploracja, to odkrywanie opuszczonych i niedostępnych na co dzień miejsc. Najważniejsza zasada brzmi: urbex to nie wandalizm – niczego się nie niszczy, nie maluje i nie zabiera. Dobrym zwyczajem jest też niepodawanie wskazówek, jak wejść – to chroni miejsca, które wciąż stoją, przed złodziejami i wandalami. Okrąglaki mają właściciela, a już w 2019 roku teren był ogrodzony i oznaczony jako obiekt chroniony, więc zawsze sprawdź, czy wstęp jest dozwolony. I bezpieczeństwo: potłuczone szkło, wyrwane barierki, dziurawe podłogi – nigdy w pojedynkę, w solidnych butach i z latarką.

Więcej opuszczonych miejsc znajdziesz we wpisach Szczecin i Police: urbex i Berlin: opuszczone miejsca, a na Mazurach – opuszczony dworek przy piramidzie w Rapie.

Wróć do spisu treści


Galeria zdjęć

Spodobał Ci się artykuł?

Zostań ze mną w podróży – obserwuj mnie tam, gdzie lubisz najbardziej.

Zostaw komentarz

Udostępnij ten wpis

XWhatsApp